Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 7". Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 7". Pokaż wszystkie posty

13 września 2010

[INFO] Metro feat. MED, Oh No & DJ Eprom


Queen Size Records i My Record Crate mają przyjemność poinformować, iż od dziś można nabyć kolejne 7" - "KEEP LOW".
Na trzecią część producent z Brzegu zaprosił dwóch graczy stanowiących ścisłą czołówkę niezależnej sceny z Kalifornii - MED i Oh No, turntablistyczną stronę projektu tym razem uzupełnia najbardziej utytułowany polski Dj - EPROM. Dodatkowo na stronie b prócz wersji instrumentalnej dostajemy "FALL N LOVE" [ METRO REWORK ], kontynuację motywu z pierwszego polskiego 7calowego wosku z rapem.

9 września 2010

Metro ft. MED, Oh No, Dj Eprom - Keep Low 7"




Artysta: Metro ft. MED & Oh No, Dj Eprom
Wytwórnia: Queen Size Records
Format: 7"
Rok Wydania: 2010
Gatunek: Rap

Strona A
1. Keep Low - Vocal

Strona B
1. Keep Low - Instrumental
2. Fall In Love - Metro Rework


Po dłuższym okresie ciszy, 13 września bieżącego roku światło dzienne ma ujrzeć trzecia siedmiocalówka z serii od Metra, wydawana przez Queen Size Records - "Keep Low". Redakcja MyRecordCrate (patrz ostatnie foto) ma okazje patronować i sprawdzić ów materiał przedpremierowo.

Podobnie jak dwie pierwsze siódemeczki - Metrowski wziął na warsztat reprezentantów Stones Throw prosto z gorącego Oxnard! By było jeszcze fajniej swoje cuty na pętle od Metra wrzucił - nie ukrywajmy - jeden z najlepszych jak nie najlepszy turntablista w Polsce - Dj Eprom. A ów cutów jak na polskie podwórko jest sporo i oczywiście najwyższej próby. - tak! Wróćmy jednak do Metrowskiego i panów z STH. Dostajemy brudną, charakterystycznie metrowską, mega tłustą pętle z szesnastkami od MEDa i Oh No. Ciągle w recenzjach i opiniach czytam o tym, że Metro to taki polski Madlib. I na pewno coś w tym jest, lecz z pewnością nie jest to tylko marna kopia Beat Konducty, tylko własny polski styl, który wyrósł na madlibowskich inspiracjach (jak i również jego brata - Oh No - o czym sam mówi w naszym wywiadzie z września zeszłego roku - czyż nie zajebiście nagrywać ze swoimi inspiracjami?). A niestety u Nas nad Wisłą nie wielki odsetek producentów może Nam dostarczyć właśnie takiego brzmienia, na dodatek z taką doborową obsadą na mikrofonach. Jako fan Stones Throw jestem wniebowzięty, jak w tym filmie z Maklakiewiczem. Byli chłopaki z Lootpacka, był Guilty, a teraz dostajemy kolejną porcje!

MED ma niebawem wyjść z nowym solowym krążkiem, a dotychczasowe single i "Keep Low" potwierdzają tylko, że Medaphoar jest w doskonałej formie. Za to Oh No, młodszego z braci Jacksonów, dawno nie było słychać za mikrofonem, lecz jest to gość który cały czas trzyma poziom, a na dodatek potrafi kleić zajebiste bity - i niestety mam wrażenie, że cały czas zostaje w cieniu Otisa - szkoda. Więc bardzo miło usłyszeć gościa na polskiej pętli prosto spod palców Metra!

Cały ten kwartet razem rozpieprza system, nie ma co ściemniać, a przez to, ten kawałek wydaje się być jakiś taki za krótki. Chciałoby się jeszcze. Więc na stronie B dostajemy instrumentalną wersję "Keep Low" i... Yanceyowe - "Fall in Love" w interpretacji Metra. Każdy fan Dilli i SV słuchając tego "reworka" czuje ciepło. Bębny w tym kawałku dorównują zajebistości oryginałowi, bass ciśnie po systemie tak, że grozi to złamaniem twojej igły! Ale spokojnie! Wspaniały hołd dla zmarłego Jaya Dee.

Jestem dumny, że Polsce powstają tego typu projekty, które są ucztą dla melomanów brudnego brzmienia, wosku, dobrych polskich bitów i światowej-niezależnej rap-czołówki. Teraz pozostaje przy tych trzech siódemkach czekać na kolejną i rozkminiać kogo tym razem zwerbuje Metrowski, choć już teraz słyszałem różne plotki - ciiii. Mi się tylko marzy wspólny beat tape Metra z Madlibem - to by było coś! Póki co, od poniedziałku 13stego wbijajcie na Wax Box, Asfalt Shop czy Side One i wyrywajcie ten świeżutki wosk prosto z Brzegu i Kaliforni!

27 sierpnia 2010

[INFO] Metro & Queensize Records 7" vol. 3


Mamy przyjemność poinformować Was, że chłopaki nie postanowili zakończyć siedmioczęściowej serii po dwóch odsłonach. To dobry prognostyk.

Trzecia część winylowej sagi sponsorowanej przez Queensize Records (pardon my poetry) po raz kolejny pozwoli sprawdzić, jak rap z Oxnard pasuje do bitów z Brzegu. Swoje zwrotki położyli na Metrowych produkcjach Med (aka Medaphoar) oraz Oh No (aka młodszy brat Madliba). Dwójka z pewnością znana każdemu, kto miał okazję zapoznać się z nagrywkami ze Stones Throw.
Efektami specjalnymi na gramofonach zajął się DJ Eprom.

Premiera planowana na połowę września. Szykujcie portfele.

31 lipca 2010

Pokój Czarnych Płyt & Dj Krug - 100206


Wykonawca: Pokój Czarnych Płyt & D Krug
Tytuł: 100206
Format: 7” EP, 45 RPM
Wytwórnia: 12 Cali
Rok Wydania: 2010
Gatunek: HipHop/Beats/Instrumental

Strona A
1. 100206 (memory)
2. Remember Days
Strona B
1. Don’t Step
2. Fly Jay

Jako fan zakurzonych płyt, diggingu, beat tape’ów, starych 12-sto bitowych samplerów - muzyka Pana Rafała z Olecka a/k/a Galus/Pokój Czarnych Płyt spełnia moje wszystkie muzyczne wymogi. Od dłuższego czasu śledzę jego poczynania i projekty, i tak o to około lutego można było się spodziewać specjalnego projektu dla Dilli z okazji kolejnej rocznicy śmierci tego wielkiego producenta. Jeszcze większą niespodzianką był fakt, że projekt miał ukazać się na 7-mio calowym wosku. Tak! O poziom owego projektu nie ma co się martwić, z talentem Galusa, i jego zapleczem sprzętowym i obranym kierunkiem w produkcji wiedziałem, że to będzie petarda. I tak coś koło marca/kwietnia pojawiła się opcja pre-orderu więc od razu zaklepałem sztukę! Premierę przekładano wielokrotnie, lecz z pierwszej ręki od Galusa wiem, że mieli tam parę perypetii z naszymi południowymi sąsiadami u których materiał był tłoczony. Do tego doszły poprawki jakie Dave Cooley – pan odpowiedzialny za mastering tej płyty (jak i projektów pokroju Jaylib/Donuts i parę innych jeszcze klasyków spod szyldu STH) musiał wprowadzać, gdyż standardy tłoczenia europejskiego są nieco inne niż te z USA, gdzie Cooley owy materiał obrabiał. Tym którzy od razu w marcu zaklepali siódemke, ten dość długi okres oczekiwani na projekt, Galus postanowił zrekompensować, dorzucając swój poprzedni Beat Tape – Retro Lyrics, wydany w 2009 roku, którym zainteresowało się Soulspazm Records ze Stanów, dzięki którym poszedł nakład owego projektu na rynek Japoński i dystrybucja na iTunes. I tak w cenie 27PLN plus przesyłka mamy niezły kawał dobrej muzyki na światowym poziomie, nie ma co ściemniać. A musicie sami przyznać, że woski wydane w Polsce na własną rękę można policzyć na palcach jednej dłoni. Więc takie akcje trzeba wspomagać, bo pieniądz włożony w to, jest niemały.

Przejdźmy do zawartości. Dostajemy turbo 4 jointy, które swoimi skreczami i fajnie dopasowanymi cutami urozmaicił Dj Krug z Suwałk. Mimo, że projekt na początku był sygnowany jako Tribute to J Dilla, nie ma kopiowania wielkiego mistrza. Galusa wrzuca tutaj swój własny, wypierdolony styl. Jedynie Fly Jay, który jest utworem PRZEPIĘKNYM budzi jedno-znaczne skojarzenia co do powiązania z Dillą. Wyluzowany klimacik, wysoki poziom produkcji i cutów, brzmienie rodem z LA i „stonesthrowskich” majstersztyków. Druga część Remember Day czy wspomniane Fly Jay, sprawiają, że zaczynam żałować że to tylko 7”… Za krótkie, ogromny niedosyt, a chciałoby się więcej. Liczę tylko na to, że na jednym wosku się nie skończy. A Wy wpadajcie na 100206.com (odsłuch projektu na stronie) czy innego Sajdłana i zamawiajcie!

6 kwietnia 2010

The Gaslamp Killer - Box Set 7" + CD


Artysta: The Gaslamp Killer
Tytuł: Box Set
Format: 7" + CD
Rok wydania: 2008
Wytwórnia: OBEY Records
Gatunek: Psychedelic Hip Hop

The Killer Robots 7"
A. Free The Robots - Clocks And Daggers
B. The Gaslamp Killer - Show Stopper
I Spit On Your Grave Mix-CD
1. Gaslamp Killer featuring Kutmah - Untitled


Nakładem OBEY Records, labelu należącego do legendy street artu Sheparda Fairey'a, w roku 2008 wyszedł jeden z moich ulubionych mix-CDs wszechczasów o prowokacyjnie brzmiącym tytule "I Spit On Your Grave". Autorem tego pokręconego, eksperymentalnego miksu utworów jest najlepszy showman jakiego miałem przyjemność zobaczyć na żywo na scenie - The Gaslamp Killer. Obey, wraz z wypuszczeniem wersji CD, wytłoczył dodatkowo 1000 sztuk box setów, z których jeden widzicie u góry, a w skład których wchodził w/w mix-CD oraz siódemka z nowymi numerami od samego GLK oraz (wtedy dopiero zdobywającego uznanie) Free The Robots.

Od strony wizualnej dostajemy małe dzieło sztuki. Grafiki zostały stworzone specjalnie na potrzeby tego box setu przez samego Fairey'a, i przyznam szczerze, że mogły by z powodzeniem wylądować na mojej ścianie w ramce jako stylowy plakat. Całość wydana została jako mini gatefold sleeve, w którym po jednej stronie mamy siódemkę, zaś po drugiej CD, a wszystko to (od woskowego labelu po poligrafię płyty CD) utrzymane zostało w klasycznym Obey-owskim stylu.


Muzycznie? Free The Robots na stronie A zaczyna melodią, której pochodzenie można by równie dobrze przypisać autorowi ścieżki dźwiękowej do jakiegoś zapomnianego horroru klasy B. Z początku wydawać by się mogło, że brzmi to nieco kiczowato, lecz w momencie gdy wchodzi właściwa perkusja, rozwiewają się wszystkie możliwości. Bębny złożone w stylu ekipy MHE (a to nie byle jaka rekomendacja) mogą urwać głowę. Strona B należy z kolei do Gaslamp Killera. Utwór można podzielić na dwie części - pierwsza to, chciało by się napisać, Beat Konducta in Tibet. Sampel wygrzebany z czeluści jakiegoś azjatyckiego wosku robi swoje. Dalej stopa i hi-hat sygnalizują przejście do części drugiej beatu, która ukazuje kolejną z fascynacji GLK - gitarowe brzmienie.

Oprócz opisanej powyżej siódemki, w pakiecie dostajemy też mix-CD (dostępny do kupna również osobno). Gaslamp Killer (przy pomocy Kutmaha) jako DJ Selekta jest mistrzem i wariatem jakich mało. W jego mixach można znaleźć inspiracje wywodzące się z niemal każdego gatunku muzyki: od rocka, przez elektronikę, przez hip hop po funk. "I Spit On Your Grave" jest w głównej mierze nagrany w klimatach abstrakcyjnego instrumentalnego hip hopu, sceny beats, dubstepu i jego pochodnych, oraz wszelakich psychodelicznych brzmień. Całość słucha się z zapartym tchem i jak pisałem na samym początku, jest to jeden z moich ulubionych mixów jakie słyszałem do tej pory.

Z tego co wiem na stronie Obey można jeszcze zamówić ten mix-CD, box setów szukajcie już jedynie na aukcjach. Mi udało się to dostać jeszcze po ludzkiej cenie niedługo po premierze. Polecam!

25 lutego 2010

Galus/Pokój Czarnych Płyt - 100206 - na siedmiu calach!

Ja dziś z (nie)małym newsem wpadam

Galus a/k/a Pokój Czarnych Płyt - beatmaker - przekot. Zapaleniec wosków, Sp12 i klasycznej XL'ki. W zeszłym roku jego beat tapem - Retro Lyrics zaopiekowało się Soulspazm Records. W tym roku na 4 rocznicę śmierci niezapomnianego Jay'a Dee sklepał razem z Dj'em Krugiem projekt "100206".


Oto co napisał Galus na swoim myspace...

Projekt 100206 ujrzy światło dzienne na płycie winylowej, ze względu na czas trwania tego materiału zostanie on wytłoczony na 7 calowym krążku. Aby jak najbardziej oddać klimat tej produkcji, masteringiem całości zajmie się Dave Cooley ze studia "elysianmasters" w Los Angeles, czyli człowiek odpowiedzialny za finalne brzmienie płyt Jaylib - Champion Sound, J Dilla - Donuts oraz większość produkcji związanych z niezależnym HipHopem instrumentalnym z zachodniego wybrzeza. Termin wypuszczenia projektu na winylu przewiduje na ostatnie dni marca/pierwsze dni kwietnia. Dokładną datę premiery podam niebawem....

Pozdrawiam

Ja się już jaram!
A projekt "100206" odsłuchacie na myspace Galusa. Przy "Fly Jay" odlecicie. Naprawdę!

22 lutego 2010

Arctic Monkeys - Brianstorm 7"


Artysta: Arctic Monkeys
Tytuł: Brianstorm
Format: 7"
Rok wydania: 2007
Wytwórnia: Domino Recordings
Gatunek: Indiański Rock / Rock HipHopowy

Strona A
Brianstorm

Strona B
Temptation greets you like your naughty friend (feat. Dizzee Rascal)

Ponieważ wróciła mi zajawka na muzyczne produkty z Wysp, dziś kontrybjutuje do bloga singlem angielskiej arystokracji. Żadnej tam arystokracji w sumie, tylko grupki niepokornych (właściwie to nie wiem, ale ładnie wygląda w tekście) chłopaków z Sheffield. Żeby sprawa była jasna - gdyby nie obecność Dizzee'ego, pewnie bym tego nie nabył. Nie zrozum mnie źle, chłopaki nieźle szarpią struny i łupią w gary, a Alex nieźle śpiewa, ale ogólnie to nie moja filiżanka herbaty raczej.

Tytułowy kawałek (gra słów, nie błąd) to przyjemne gitarowe granie, całkiem klawe, ale przykro mi - strona b wygrywa znowu. Jakbym wydawał singiel też na stronie b umieściłbym jakiś cios. I takim jest właśnie kawałek o długim tytule opowiadający o tym, że pokusa przywita cię, jak twój niegrzeczny przyjaciel (albo przyjaciółka).
Rytmiczne dźwięki gitary (rokmeni mówią wiosła, Stachurski mówi chłosta) i przyzwoite bębny dają temu numerowi kupę wajbu. Powiedziałbym, że to nawet wajb hiphopowy. Refren aż chce się śpiewać, zwrotki zresztą też - jedną, drugą, ciach YO, IT'S RASCALL, DIRTEE STANK YOU!! Najsłynniejszy grajmowiec świata, niekwestionowany król rapu tanecznego wnosi do numeru swoje łobuzerstwo. Nie bawi się w metafory jak Alex - dostajemy uliczną historyjkę podaną jak zwykle perfekcyjnym flow. Tak się robi crossoverowe tracki.

Z ciekawostek, to na 3 longpleju Rascala jest ten numer w wersji zmasakrowanej - do oryginału nie ma startu. Po prostu to nie Dyzio Małpy tylko Małpy Dyzia powinni zapraszać do wspólnych nagrań, bo wtedy wychodzi moc, bomba i takie różne.

Jak nas czyta jakiś sajkofan Arctic Monkeys, to daję mu szansę na zezłoszczenie się - Temptation... to w mojej opinii indie-ignoranta najlepszy utwór, jaki nagrali ci brytyjscy chudzielcy. Pamiętajcie, że w komentarzach możecie nam ubliżać. A ja wracam do pisania magisterki, fuj.






16 lutego 2010

[INFO] Setenta - Apariencias / Sonrisa 7"


Jest sobie w Stanach wytwórnia Fat Beats, znana. I jest sobie też taki holenderski label Hot Casa, mniej znany. Połączyli siły i wypuścili siódemkę paryskiej siedmioosobowej grupy o nazwie Setenta. Latin funk, cziki cziki, ruszaj biodrami i machaj grzechotką. Taneczne, gorące rytmy prosto od Francuzów.

Nastąpił z naszej strony drobny, zaledwie dwumiesięczny, poślizg w przekazaniu tej informacji, przepraszam. Ale na hhv mają, na juno mają i na rushhour.nl też, więc nic straconego.

W razie pytań i wątpliwości możecie pisać do Joteffa z Jazzmentalism.com (kontakt na stronie). Odesłałbym na sajt FatBeats po więcej informacji, ale przebudowują go, więc nie odeślę. Za to myspace tego zacnego bandu działa, zatem nie zapomnijcie odwiedzić!


27 listopada 2009

Metro / Wildchild / DJ Romes - Black Opps Mission




Artysta: Metro
Tytuł: Black Opps Mission feat. Wildchild & DJ Romes
Format: singiel (7''), 45 RPM
Rok wydania: 2009
Wytwórnia: Queen Size Records
Gatunek: Hip Hop

Strona A
Version A
Bonus Beat

Strona B
Version B
Bonus Beat

W którymś z pierwszych wywiadów po ukazaniu się "Antidotum" Metro jako swoją ulubioną płytę wskazał "Da Antidote" Lootpacka. Dlatego tak sobie myślę, że robienie wspólnych kawałków z 2/3 (sami sobie odmieńcie - przyp. red.) tego kalifornijskiego składu musi sprawiać kupę frajdy producentowi z Brzegu. A jeszcze więcej - pchanie tych numerów na woski...

I oto jest kolejny oxnardowo-brzeski numer. Metro znowu precyzyjnie pociął sample, tylko że tym razem samplował chyba dzwony kościelne, ewentualnie buddyjski gong, który hipnotyzuje cię, gdy wsłuchujesz się w bit. Wildchild zarapował swoim nie-przez-wszystkich-lubianym flow truskulową zwrotkę, którą jednak przyćmiły wyczyny kolegi od adapterów. Romes robi ruchy ręką i mistrzowsko (mistrzowsko) wycina tu trzy bardzo ważne dla tej serii siódemek słowa: underground, rap, scene.
Po drugiej stronie placka leży druga wersja kawałka - surowsza i znacznie bardziej dynamiczna. Wyraźnie słychać jak bardzo offbeat pana z Kaliforni jest "off", ale uwagę od tych niedoskonałości odwracają dzikie bębny. Naprawdę dzikie hiphopowe bębny.

Chociaż najnowszej odsłonie tej siódemkowej serii nie towarzyszy zaskoczenie, którego dostarczył nam pierwszy singiel i chociaż Wildchild to nie Guilty Simpson, to są powody do zadowolenia. Po niespełna pół roku do naszych rąk trafia drugie wydawnictwo od QueenSize/Metro - kolejna porcja dobrych polskich bitów, kolejny raz estetycznie zapakowana w kozacką okładkę i kolejny raz w klasycznej hiphopowej formie - MC, DJ i producent. Pozostajemy pozytywnie nastrojeni.

17 września 2009

Przaśnik - Get Bambaataa!/Swingalong


Artysta: Przaśnik
Tytuł: Get Bambaataa!/Swingalong
Format: singiel (7''), 45 RPM
Rok wydania: 2009
Wytwórnia: Funky Mamas And Papas
Gatunek: Broken Beat/Nu Jazz

Strona A
Get Bambaataa!

Strona B
Swingalong


Tego w Polsce jeszcze nie było! Pierwsza na naszym rodzinnym rynku tak trudna do zaszufladkowania produkcja. Panowie Bontone i En2ak postarali się o to aby ich debiut na nośniku winylowym (pomijając remix Skalpela wydany w Nina Tune) przeszedl głośnym echem po Polsce. Oba utwory są gorącymi parkietowymi potworami, potworami które na pewno nie przypadną do gustu „szerokim karkom” czy „diamond princess”. Osobiście bardziej w ucho wpadła mi strona B ale przy obu utworach chetnie wytupuje nóżką rytm. Tak o to opisują swe dzieła sami twórcy:

„Get Bambaataa!” is based on Afrika Bambaataa’s vocals from 1990 hit „Get Up And Dance”. We have kept the rhythm aesthetics of the early 90’s era, while the melodic line is nothing but a piece of energetic jazz-funk. The tune is built mainly on synthesizer sounds and various sample banks, which is unusual for us, as we do a lot of crate digging and sampling old vinyls while producing our stuff. The track is done without needless clutching up. Hedonistic and unpretentious banger.


The foundation of „Swingalong” is a groovy sample from some old, unidentified, soviet 7” vinyl with blurred label. „Jazz Ensamble Lenigrada” is the only thing we have managed to decode. The tune is a swinging banger, based on brokenbeat rhythm with a latin element. It is crafty cut, club oriented and reinterpreted by Wrocław-based duo Przasnik. Pure dancefloor-jazz bomb!

Teraz może zajmijmy się wytwórnią która to wydała. FMAP to dziecko chłopców z JuNouMi, jakże zasłużonych dla Polskiego rynku winylowego. W tej chwili FMAP wydało 5 siedmiocalowych płyt. Uważam że Groh ze spółką podjeli duze ryzyko wydając te 5 płyt gdyż ludzi słuchających Funku (jak to jest w przypadki Papa Zury) czy Nu Jazzu jest u nas jak na lekarstwo. Mogę zdradzić iż kolejne siedmiocalowe cacka już są w przygotowaniu.



2 lipca 2009

Metro / Guilty Simpson / DJ Twister - Acquired Taste





Artysta: Metro
Tytuł: Acquired Taste feat. Guilty Simpson & DJ Twister
Format: singiel (7''), 45 RPM
Rok wydania: 2009
Wytwórnia: Queen Size Records
Gatunek: Hip Hop

Strona A
Vocal

Strona B
Instrumental

Mam! Pierwsza odsłona nowego projektu Metra (mogę odmieniać?), przy którym producenta wspiera młoda polska wytwórnia Queen Size, jest na moim talerzu. Brzmienie nowego materiału dla znających wcześniejsze dokonania rodzimego bitmejkera nie będzie zaskoczeniem. Największą niespodzianką, a dla mnie nawet prezentem, była ksywka widniejąca tym razem obok słowa "Metro" - Guilty Simpson.

Konsekwencja, z jaką brzeski producent zmierza swoją muzyczną ścieżką jest godna największych propsów. Dbałość o hiphopową tradycję (każdy autorski projekt ukazywał się dotychczas na winylu) i surowe brzmienie inspirowane dokonaniami ikon Stones Throw to te cechy, które towarzyszą poczynaniom Metra niezmiennie od debiutu. Aż w końcu nadszedł czas na współpracę z czołową postacią amerykańskiego podziemnego rapu ostatnich kilku lat - reprezentantem Detroit, a jednocześnie stajni Peanut Butter Wolfa.

Nie usłyszymy tu życiowych prawd, historii z getta też nie. Guilty nie jest tak gorzki, jak na "Ode To The Ghetto", co słychać i w dość dynamicznym jak na niego flow, i w linijkach. Lirycznie Simpson znajduje się tu gdzieś pomiędzy "Jungle Love" a "Get Bitches" - suto kładzie bragga na bit i chce za to hajsu, znasz slogan.
Co przygotował szef kuchni? Pulsujący bas i brudne bębny okraszone krótkim samplem jakiejś gitarki (to gitarka?). Bit buja karkiem jakby Madlib z czasów Lootpack sieknął Jadakissowi "The Champ Is Here" zamiast Green Lanterna. Wyobraźnia działa? No to jeszcze punktualne cuty Twistera w stylu "pozwólcie, że przedstawię wam..." i macie truskulowe żarcie.

Szkoda tylko, że niespełna trzema minutami nijak nie da rady się najeść i kiedy talerz przestaje się kręcić pozostaje niedosyt. Queen Size (czy nazwa ma związek z wielkością dziurki w placku?) i Metro narobili tym wydawnictwem smaku na kolejne 6 siódemek - przyklaskujemy i poklepujemy chłopaków po ramieniu za inicjatywę. Siódemki Metra - zbierz je wszystkie!

(Uwaga. Autorzy bloga nie ponoszą odpowiedzialności za brak funduszy na kino z kobietą, czy kwiaty dla mamy spowodowany skompletowaniem całej serii od Metro/Queen Size Records.)

10 czerwca 2009

Alex Band - Ajoka / Hello Herbie





Artysta: Alex Band
Tytuł: Ajoka / Hello Herbie
Format: singiel (7''), 45 RPM
Wytwórnia: Tonpress
Rok wydania: ?
Gatunek: Funk/Jazz-Funk

Strona A
Ajoka

Strona B
Hello Herbie

Kiedyś, kiedyś, kiedyś wybrałem się na diggin do mojego miejscowego komisu. Po poszukiwaniach w dużych skrzyniach (gdzie chyba mało znalazłem) przystąpiłem do penetracji pudełka po butach z "siódemkami". W oczy mi się rzucił singielek zespołu "Alex Band", i myśl - "kurdę, skąd kojarzę tą nazwę?... tak! To było na którymś z footprints’ów... czyli musi być dobre". I tak za złotówkę (!!) zakupiłem ów singiel. Ba! I nie myliłem się, w ogóle nie przypuszczałem, że w Polsce w dawnych PRL-owskich latach grało się tak świetną mieszankę funku i jazzu (znałem kilka rzeczy pokroju Big Band Katowice, ale było tego niewiele). Singiel mnie rozłożył (do dnia dzisiejszego dokopałem się już dwóch "pełnowymiarowych" LP Alex Bandu). Strona A i B, to świetny soczysty funk z nutą świetnej gitarowej i dętej improwizacji. Strona B pt. "Hello Herbie", każe myśleć, że utwór ten jest swego rodzaju hołdem dla legendarnego Herbiego Hancocka... nie wiem, nie doszukałem się tu tematów autorstwa Herbiego, tak czy inaczej - miazga! Tak po cichu powiem, że wrzuciłem specjalnie dla was na odsłuch, sprawdźcie niżej:



8 czerwca 2009

Arts The Beatdoctor - Progressions



ARTysta: Arts The Beatdoctor
Tytuł: Progressions EP
Rok: 2008
Gatunek: Sample Music
Label: Beats Broke
Format: 2x7", 33 RPM
Numer: 473/500

Dysk 1
1.Progressions
2.Be Alright (ft. Skiggy Rapz & Wudstik)

Dysk 2
3.Meditate
4.Pax & Pry - Sleep (ATBD Remix)

Krótko: 500 kopii, dwie siódemki, 4 kawałki, słaba promocja + wygląd apteczki. Jednak nie jest to jakaś pierwsza pomoc, raczej typowy łup dla kolekcjonerów, suplement do genialnego "Transitions". Dziwniejsze, mroczniejsze sample często na rewersie, z większą kiwką, patrz np. taka końcówka "Be Alright", która jest moją ulubioną częścią płyty, zaraz po remiksie "Sleep" do którego możesz spokojnie se ryczeć. No i zaraz po "Meditate" do którego możesz sobie chodzić po osiedlu w nocy, ale żebyś nie musiał nosić ze sobą gramofonu, dostajesz do płyt kartę dzięki której ściągasz legalnie epke w mp3, z bonusem w postaci instrumentala do "Sleep" (chcesz?). Jak widzisz, Arts pomyślał o wszystkim.

Co ciekawe, w jednym z wywiadów przyznał, że ok. 1/3 kopii wysłał do Polski, własnoręcznie, ATBD, skromny student z pracą na pół etatu, który pyta Cie w mailu jak podoba sie płyta (niewiarygodne).

Podsumowując - nie kupuj tego jeden z drugim, bo Arts będzie musiał rzucić normalną prace i zająć sie tylko muzyką, a wtedy na pewno obniży artystyczne loty.

Widziałem kiedyś klip do "Meditate" wyglądający dość amatorsko, z jakimś chłopkiem w Airmax’ach, ale zniknął szybciej niż sie pojawił.

4 stycznia 2009

Mayer Hawthorne & The County - Just Ain't Gonna Work Out




Artysta: Mayer Hawthorne & The County
Tytuł: Just Ain't Gonna Work Out
Format: 7” (serce), 45 RPM
Wytwórnia: Stones Throw
Rok wydania: 2008
Gatunek: Soul

STRONA A
1. Just Ain't Gonna Work Out (2:33)

STRONA B
1. When I Said Goodbye (4:10)

Czy zwróciłoby moją uwagę, gdyby nie miało kształtu serca? Nie wiem. Od kiedy Stones Throw puściło coś takiego jak Baron Zen, raczej z rezerwą podchodzę do nowych nabytków PBW. Ale czerwone serce z winylu było wystarczającą zachętą do sprawdzenia tego wynalazku.
Po usłyszeniu tegorocznego Saadiqa nie sądziłem, że coś mnie równie mocno zaskoczy w 2008. Dwa numery kolesia, który urodził się gdzieś pod Detroit (fajnie mu), który sam gra, produkuje i śpiewa. Robi to tak fajnie i w dodatku jest biały. Whoa. Miszczak i Cała pewnie są źli, że nie wydali nowego Leksykonu w 2009. Byłoby o czym napisać.
Chociaż to tylko dwa kawałki, gra jest warta świeczki. Przy jednym możesz ze swoją lepszą połówką śmiać się (głośno), przy drugim płakać (cicho). Zresztą, przy jednym i drugim uśmiechniesz się jak "ale to fajne". Przy obu możecie się natomiast przytulać i czuć dumę, że macie jedną z tysiąca sztuk (one won't do it, two is not enough for me, no). Muzyka Mayera niewiele ma wspólnego ze współczesnym brzmieniem, więc ostrożnie producencie hip-hopowy, jeśli korzystasz z sampli w mp3. To bardziej Smokey Robinson, niż Musiq, dużo bardziej. Peanut Butter Wolf podpisał go po usłyszeniu tylko dwóch numerów, więc hej - coś jest na rzeczy.
Nie posiadam się z radości, że posiadam to cudeńko. Aahh



;-)



;-(