Pokazywanie postów oznaczonych etykietą electro. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą electro. Pokaż wszystkie posty

1 marca 2009

M.I.A - Kala





Artysta: M.I.A
Tytuł: Kala
Format: 2LP (12"), 33 1/3 RPM
Wytwórnia: XL Recordings/Interscope Records
Rok wydania: 2007
Gatunek: Electro, Grime

Strona A
1. Bamboo Banga
2. Birdflu
3. Boyz

Strona B
1. Jimmy
2. Hussel (feat. African Boy)
3. Mango Pickle Down River (with The Wilcannia Mob)

Strona C
1. 20 Dollar
2. World Town
3. The Turn

Strona D
1. XR2
2. Paper Planes
3. Come Around (feat. Timbaland)

Jako, iż jest to pierwszy post pierwszej damy, to zacznę od mojej ulubienicy, którą jest M.I.A.

Mathangi Arulpragasam, bo tak brzmi jej prawdziwe imię i nazwisko w roku 2007 wydała swoją drugą płytę, zatytułowaną "Kala". Winyl dostałam od mojego brata, który rzecz jasna zna mnie chyba na wylot i wie co mnie cieszy, więc nie dość, że wosk to i M.I.A się z niego do mnie śmieje.

Mówiąc o twórczości M.I.A, należałoby też wspomnieć o jej pochodzeniu i wydarzeniach, które ją ukształtowały i sprawiły, że jest właśnie tym kim jest. M.I.A urodziła się w Londynie, lecz jest pochodzenia tamilskiego. Jej ojciec był tamilskim bojownikiem podczas wojny domowej na wyspie, jej rodzina ciągle musiała się przeprowadzać, a jej część została zamordowana. Wydarzenia te niewątpliwie wpłynęły też na muzykę, którą tworzy.

No, ale pisząc już o samej płycie, bo przecież ona jest głównym tematem niniejszego posta... Płytę promowały trzy single: "Boyz", "Jimmy" i "Paper Planes". Dwa z nich mnie zachwyciły, a jeden, czyli "Jimmy" pozostawił jakiś niedosyt. "Boyz" nawet przez dłuższy okres czasu był moim budzikiem.

Niestety jednak dla mnie płyta jest trochę niespójna... mamy kilka na prawdę zajebistych traków, przy których trudno utrzymać tyłek w miejscu, a nagle włącza się "Mango Pickle Down River", czy "The Turn", które mnie osobiście nudzą. Na szczęście jednak w przewadze są kawałki, których mogę słuchać bez końca.

W kawałku "Come Around" swoje palce maczał Timbaland, za którym jakoś szczególnie nie przepadam, też mnie nie razi jakoś szczególnie, no po prostu chłop jest mi obojętny. Ten kawałek jednak jest na prawdę fajny. Może dlatego, że nie jest plastikowy, do jakich, przynajmniej ostatnio, przyzwyczaił nas Timb.

Trochę muzyki M.I.A usłyszeć można w filmie "Slumdog Millionare" (który polecam), między innymi jest tam mój ulubiony remix kawałka "Paper Planes".

Płytę dopełnia genialne wydanie. Mega kolorowa okładka, w środku fragmenty tekstów i trochę zdjęć. Tak wiem wiem, ktoś może stwierdzić, że całość wygląda jakby ktoś puścił na okładkę pawia, ale wszystko idealnie zgrywa się z muzyka i image’em wokalistki.

No, a z ciekawostek to niedawno M.I.A urodziła syna.



4 stycznia 2009

Herbie Hancock - Future Shock





Artysta: Herbie Hancock
Tytuł: Future Shock
Format: LP (12"), 33 1/3 RPM
Wytwórnia: Columbia/CBS
Rok wydania: 1983
Gatunek: Future Jazz, Electro

Strona A
Rock It
Future Shock
TFS

Strona B
Earth Beat
Autodrive
Rough

Herbie Hancock - jeden z najbardziej utalentowanych jazzowych klawiszowców w historii. Grywał z takimi tuzami jak Miles Davis, Ron Carter czy Donald Byrd. Pokolenie trochę młodszych głów, może to nazwisko jednak kojarzyć z czymś innym. Zapytajcie np. DJ’a Qbert’a, Mix Master Mike'a czy Cut Chemista co ich zainspirowało do rozpoczęcia swojej przygody z turntablismem i skreczowaniem. Odpowiedź będzie prosta - Herbie Hanckock – "Rock It". Tak, Herbie w '83 roku nagrał album "Future Shock", określany mianem future jazzu i electro. Do współpracy zatrudnił min. DJ'a - Grand Mixera D.ST. Singlowy utwór z tej płyty, wcześniej wspominany – "Rock It", ze skreczami D.ST, i klawiszami Hancocka stał się hitem MTV, a jeśli dobrze pamiętam to nawet dostali nagrodę GRAMMY za ten kawałek. Było to pierwsze "komercyjne użycie" DJ’a.

Podobnie jak singiel, album jest przepełniony typowym dla lat 80-tych syntezatorowym brzmieniem starych Yamah, Moog’ów i automatów perkusyjnych. Dziś byśmy to nazwali "typowym old schoolem". Sześć utworów, nieco rozwleczonych, o często powtarzających się sekwencjach, dopełnionych skreczowanymi "smaczkami". Każdy fan skreczowania i turntablismu powinien ten album mieć, lub przynajmniej singlowego "Rock It", bo to właściwie kawałek legenda (w wersji albumowej jest dużo dłuższy niż na singlu).