Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 3345. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 3345. Pokaż wszystkie posty

20 września 2009

Parę słów od Metro, Guilty Simpsona i DJa Twistera...

Około miesiąc z kawałkiem temu przy okazji ukazania się pod szyldem Queen Size Records pierwszej siódemki, zapytaliśmy trójkę jej autorów o kilka rzeczy. Opieszałość w publikacji nie jest bynajmniej (uczymy młodzież używania tego wyrazu w Internecie) spowodowana kłopotami z tłumaczeniem obszernych wypowiedzi Guilty'ego. 3345, nasz dotychczasowy mózg i wszystkogarniacz (czekam na propozycje pracy od Plusa), przełączył się tymczasowo w stan offline, więc zaszły pewne zgrzyty organizacyjne.
Mimo wszystko nie wyszło tak najgorzej, bo wielkimi krokami zbliża się kolejne siedmiocalowe dziecko od Metra i Queen Size. Dla umilenia oczekiwania na jego premierę proponujemy przeczytanie naszych wywiadów (i jednego niby-wywiadu).


METRO

Zaczniemy standardowo – jak doszło do współpracy z Guilty Simpson’em i jak oceniasz jej efekt? Czy trudno było namówić Byrona do wspólnego numeru, i czemu akurat on został wybrany na osobę, która wspólnie z Tobą i Twisterem rozpoczęła serię winylowych 7’’?


Metro: Hmmm, jak doszło do współpracy? Standardowo, spontanicznie – próbowałem się dobijać do Simpsona, i po dwóch mailach odpuściłem, bo żadnej odpowiedzi nie uświadczyłem. Za kilka dni napisał do mnie Buff z Athletic Mic League z którym się do dziś kumpluję i oznajmił, że Byron bardzo chętnie nagra, że próbował mi odpisać, ale niby moja skrzynka nie przyjmowała wiadomości i takie tam bla bla bla. No i zaczęło się. Dlaczego on? Zawsze chciałem mieć kogoś z Detroit. Joint wyszedł fajny, luźny numer z handclap’em. Rzadko używam takiego czegoś, ale no… gra gitara i do tego o dziwo polskie sample. Twister klasa, Byron klasa, a ja sobie coś tam podłubałem.


Z jakich nagrań dokładnie wziąłeś sample, i czemu akurat one?


Nie powiem, tajemnica. Artysta ten na jednym albumie wgniata mnie w ziemię. Zdradzę, że to mega klawiszowiec.


Czy współpraca z Simpson’em będzie się rozwijać, planujecie wspólnie jakieś kolejne ruchy, czy jest to tylko jednoodcinkowy serial, który zakończył się w momencie wydania 7’’?


Raczej krótkometrażowy filmik, na większe produkcje po prostu nas nie stać.


Kolejną ważną nazwą w całym tym zamieszaniu jest wytwórnia Queen Size – jak na nią trafiłeś i jak przebiega Wasza współpraca? Jesteś z niej zadowolony, czy może jednak nie do końca label spełnia Twoje oczekiwania?


Wytwórnia jest do dupy, właśnie dziś zerwałem z nimi kontakt! (śmiech). A tak na poważnie, to z Wackiem i Radkiem znamy się od wielu, wielu lat. Pochodzimy z tej samej wsi, chłopaki obserwowali jak się rozwijałem, jak nagrywałem pierwsze kasety z rapem, potem domowe CD-eki, aż po pierwsze woski. Kilkanaście miesięcy temu wyjechali na Wyspy i pewnego dnia zaproponowali mi współpracę. Na początku mówiłem nie i miałem opory. Wiesz, ja taki trochę dziki jestem. Nadal uważam, że inwestowanie we mnie tyle hajsu, nie jest dobrym rozwiązaniem (śmiech). Chłopaki puścili w obieg ciężki sos i na razie jakoś się rap biznes kręci. Jestem na razie jedynym artystą w Queen Size Records. Czy dojdzie ktoś nowy? I don’t know – trzeba gadać z Radkiem i Wackiem. To moi ludzie, oni wspierają mnie, a ja chyba ich (śmiech). Jest dobrze. Myślę, że seria siódemek będzie mega, z resztą druga prawie w gotowości także szykuje się tłusty wrzesień.


A co ze sprzedażą 7’’? Jesteś takimi kwestiami w ogóle zainteresowany?


No jasne, jestem na bieżąco. Ogarniam polskie wysyłki, chociaż psia mać zagraniczne też mi się trafiły. No, na początku był zastój. Mówię sobie: „damn, co jest kurwa? Nie zadziałało? Nie chwyciło?”. A po kilku dniach jeb, paczka za paczką, indywidualni klienci, sklepy brały hurtowo także teraz mistrz. Zadowolony jestem – w sumie płyt niewiele zostało już. Trochę poszło do Niemców, na wyspach chłopaki pogonili kilka kartonów. Jest OK.


Na początku były połączone siły ludzi z Qulturap i Rockers Publishing, potem trafiłeś pod skrzydła Tytusa, aktualnie robisz materiał dla Queen Size Records – współpracę z którą wytwórnią oceniasz najlepiej?


No niestety, nie odpowiem Ci na to pytanie, bo każdy ma coś za uszami (śmiech).


Często, gdy się mówi o Twojej muzyce przywołuje się nazwę Stones Throw. Nie myślałeś nigdy o tym, aby wydać materiał u nich? A może lepiej – wysyłałeś im swoją muzykę?


Nigdy nie myślałem o tym. Może jak zrobimy siódemek trochę, to może wtedy – na razie podziałamy tutaj i w Europie, chociaż jak czarnym się podoba moja muzyka i niekiedy są zdziwieni, że ktoś tam gdzieś w jakiejś zapyziałej Polsce sieka takie tłuste bity, to coś jest na rzeczy. Ja wiem, że niekiedy ludzie myślą, że czarne małpy zarapują do wszystkiego, jak im się dobrze posmaruję zielonymi. Uwierz mi, nie jest tak.


Czy są jakieś nazwiska ze świata, które odmówiły współpracy z Tobą?


Nie, nie – źle mnie zrozumiałeś. Chodzi mi o to, że skoro czarni interesują się mną i chcą ze mną nagrywać single, bądź albumy tzn., że nie jest ze mną aż tak źle. Mówię, że jest takie durne przekonanie, że czarni nagrywają do największego gówna, jak im zapłacisz. Na szczęście wśród afro amerykanów problemów nie miałem, ale wielu w Polsce rap graczy spuszczało mnie z wodą, ale pieprzyć to. Na pewno nie pojadę im jak Chylińska nauczycielom, że fuck off. Nienawidzę was wszystkich (śmiech). Nie, nie u mnie agresywność!


Aktualnie wciąż jesteś olewany przez polskich rap graczy, czy te czasy minęły wraz z ukazaniem się „Antidotum”?


Teraz ogólnie nie uderzam już do polskich raperów. Tych których szanuję i lubię to z nimi mam kawałki. Jednej kolaboracji nie mogę przeboleć, ale może kiedyś. A tak to odkąd nagrałem pierwszy numer z kimś zza granicy, powiedziałem sobie, że z rodzimymi artystami dam sobie na jakiś czas spokój, choć nowy Afront, by się przydał (śmiech).

I zapewne nie zdradzisz mi jakiej kolaboracji nie możesz przeboleć? Może, gdy ta osoba/osoby to przeczytają same się do Ciebie zgłoszą?


Zapewne nie zdradzę, ale czy te osoby się zgłoszą? Hmm, może, ale nie napalam się jakoś szczególnie. Mam teraz tyle na głowie, że nie mam czasu na muzykę – kiedyś to się siedziało, po kilkanaście godzin dziennie, teraz raptem kilka w tygodniu.


Odnośnie Twojej pracy w radiu – pytaliśmy o Twoją audycję w naszym konkursie, i tylko około 10 osób znało poprawną odpowiedź. Wśród niepoprawnych padały takie nazwy jak Trójka czy Radio Rewers – może warto, by było nawiązać współpracę z tymi markami?


Wiesz, ja z Trójką nie muszę wchodzić we współpracę, a to dlatego, że jestem dziennikarzem polskiego radia w Opolu. Moje materiały, „paszczo dźwięki” można niekiedy słuchać na falach właśnie Trójki, lecz są to raczej wypadki lub kataklizmy, typu powódź, sepsa lub jakiś mega śmiertelny wypadek luz zderzenie. O muzyce niestety jeszcze na łamach Trójki nie gadałem, ale KRRiTV mocno wspiera moją audycję w opolskiej rozgłośni. Tam gram sobie muzykę z wosków i jest git. Robię to co lubię, a co do Radia Rewers zapewne z miłą chęcią, ale doba musiała, by mieć co najmniej z 48 godzin.


Wiem już kto będzie gościł na kolejnej 7’’, ale wielu ludzi nie wie i z tego powodu nie może pewnie spać. Jak możesz to robić swoim fanom i trzymać takie dobre wiadomości na ostatnią chwilę?


No teraz mogę już oficjalnie powiedzieć, że na kolejnej siódemce będzie mój stary kumpel Wildchild z nadwornym DJ’em Romes’em. Joint aktualnie skończony, zaczyna się projekt okładki. Zapewne do tłoczni trafi dopiero w sierpniu – lipiec jest miesiącem mega wakacyjnym. Singiel będzie nazywał się „Black Opps Mission” i będzie klasycznym singlem, gdzie po równo dograł się Romes, Jack i ja niekoniecznie wysiliłem się z bitem (śmiech). Będzie mega, zobaczycie.


A co z kolejnymi 7’’ – masz już zaplanowaną całą serię, czy tylko kilka najbliższych numerków? Jest jakiś temat przewodni, czy to po prostu zwykły zbiór kawałków?


No już na tej siódemce szykujemy opcje typu bonus bit. Raczej nie chcemy narzucać jakiejś koncepcji raperom, a to dlatego, że nie mieliśmy nawet czasu, by pomyśleć o koncepcie. Padła decyzja, robimy siedem siódemek i poszło! Kolejni goście są w planach. Na pewno trzecia siódemka powinna być mega, mega, mega – ale nie zapeszajmy. W planach fajni goście, których w Polsce nie było jeszcze.


I tylko hip-hopowi goście, czy może szykujesz coś specjalnego z innego gatunku?


Nie, ale mam paru niezłych graczy na oku. Na razie seria siódemek będzie raczej rapowa, być może jakiś soulman się nagra przy okazji innego projektu.


Kończąc już temat 7’’ i ogólnie całej serii to: czy jest pomysł, aby wszystkie single zebrać na sam koniec i wydać na jednym wspólnym LP? No i pytanie, które zapewne gnębi wielu młodszych kolekcjonerów – czemu aż tak wysoka cena za 7’’?


Jeśli ktoś wie, jaki patent ogarnęli Jazz Liberatorz to na pewno już domyśla się, co będzie, gdy wyjdzie ostatnia siódemka z serii – ale to na razie mała tajemnica. A dlaczego tak wysoka cena? Powiem tak – zdaje sobie sprawę, że jak na siódemkę to o kilka złotych za dużo, ale jest kolorowa okładka, jest Guilty Simpson – to prawie dwa i pół tysiąca euro. Poza tym sklepy narzucają własną marżę i do tego jakoś te płyty trzeba wysłać. Poczta też nie należy do najtańszych, stąd taka cena. Słuchaczy prosimy o wyrozumiałość, nikt tutaj nie chce na nikim zarabiać!


Przejdźmy do kolejnego wątku – Twojej współpracy z panem o pseudonimie Declaime – co się dzieję z tą kolaboracją? Płyta początkowo miała być 23 stycznia, następnie termin przełożono na połowę 2009 – jest lipiec i płyty wciąż nie ma. Jak mamy to rozumieć? Czy ten projekt się w ogóle ukaże? Jeśli tak to kiedy i czy ten długi okres oczekiwania zostanie jakoś wynagrodzony słuchaczom?

Hmm, no z Declaim’em to trudna sprawa. Płyta była już gotowa w maju ubiegłego roku, ale amerykańska część projektu zaczęła marudzić i marudzi do dziś! Jednak mam dobre wieści, termin 11.09 tego roku jest niezagrożony. Obecnie trwają pracę nad okładką! Szata graficzna będzie mega! Czy długi okres wyczekiwania zostanie wynagrodzony? Tego nie wiem, nie mnie to oceniać. Płyta będzie krótka, niecałe pół godziny bodajże, ale kawałki są tłuste. Mimo, że mają już kilkanaście miesięcy, na mocy nie straciły. Tyle powiem teraz, spotkajmy się we wrześniu to zdradzę wiele ciekawszych wątków tego nadal tajemniczego wydawnictwa. Aha, dodam że płytę „oskreczował” Haem i gościnnie pojawi się także Georgia Ann Muldrow, podśpiewuje sobie niekiedy.


Nagrywasz płytę z raperem takim jak Declaime, na której podśpiewuje sobie Georgia Ann Muldrow i… nie myślałeś nigdy o tym, by wydać w Stones Throw? Czyżby fałszywa skromność?


No wiesz, nie mam jakiegoś szczególnego ciśnienia na Stones Throw. Poza tym pamięta, że coraz więcej ludzi ucieka od PB Wolf’a (śmiech). Declaime’a z Georgią już tam nie ma, Wildchild też ostatni LP wydał już gdzie indziej – może nie warto tam uderzać? (Śmiech), a tak na poważnie, nie mam ciśnienia na to, jeśli tak by wyszło to fajnie, ale nie zabiegam o to. To co robię lub robimy jest OK. Dla mnie wystarczające jest to, że np. taki Thomas z HHV.de pisze do mnie o kolejne płyty, bo schodzą jak ciepłe bułki. Poza tym z wydawcami bywa różnie, pamiętaj o tym. Jeśli wydajesz sam lub z przyjaciółmi, którzy mieszkają dwie ulice dalej to inna bajka, nie ma ciśnienia.


Widziałeś się w ogóle z Declaime’m podczas pracy nad płytą, czy całość była robiona przez Internet? Jak w ogóle doszło do tej współpracy i czy to prawda, że Twojemu koledze zdarzało się „gwiazdorzyć”?


Z Dudley’em nie widziałem się wcale. Wszystko zaczęło się od maila, potem pozostała już droga telefoniczna oraz Internetowa, i jakoś staraliśmy się kontaktować, a z tym bywało różnie. Pytasz, czy gwiazdorzył? Myślę, że bardziej wydziwiał! O tym później, niech płyta wyjdzie to kiedyś opowiem, jakie z Dudley’em były przeboje.


Z tego co mówisz można wnioskować, że współpraca między wami raczej zakończy się na jednym materiale? Czy może jednak masz zamiar ją kontynuować mimo tego, że Dudley „wydziwia”?


Tego nie wiem. Myślę, że na razie odpoczniemy od siebie, chociaż z drugiej strony miło jest posłuchać jak Declaime rapuje. Facet ma niezłą charyzmę na mikrofonie, ja go mogę słuchać. „Illmindmuzik” i „Andsoitsaid” nie schodzi z patefonu.


A czy Dudley porównywał Ciebie do Mabliba? Wiadomo, przez pewien okres miałeś właśnie taką etykietkę – czy jest to jeszcze aktywne, czy raczej ludzie dali już sobie spokój z takimi szufladkami?


Nie, nie – nic takiego nie mówił. A czy pojawiają się jakieś porównania? Coś tam jeszcze się pojawi, ale w sumie dziś mi to nie przeszkadza. Reasumując – mam to w głębokim poważaniu, czytaj w dupie. Wydaje mi się, że od lat robię swoje i jest mi z tym dobrze, a to, że mówią, że jestem marną kopią Madliba…. Trudno, co zrobić? Przy”Antidotum” to się napinałem niepotrzebnie.


Ale nie ukrywasz, że Madlib, a w szczególności jego muzyka jest dla Ciebie ogromną inspiracją?


Była! Od dłuższego czasu bardziej cieszą mnie produkcje Michaela Jacksona, czyli Oh No, Kankicka i od kilku dni Ras’a G. No i zawsze w pamięci pozostanie James Yancey (RIP).


OK – ile sztuk liczy Twoja kolekcja płyt? Jacy artyści, gatunki w niej dominują? Czy ostatnio zakupiłeś jakieś ciekawe pozycje, co ostatnio oprócz Dudleya lata u Ciebie w mieszkaniu z winylka?


No na pewno Mayer Hawthorne – zarówno serducho, jak również „Maybe So, Maybe No”. Na pewno dużo funku, tego takiego bardziej rare. Uwielbiam wytwórnie takie jak Souljazz Records, czy Jazzman – wydają takie kompilacje, że głowa odpada. Cały czas tłucze new orleans funk, miami funk, Texas, carolina funk, funky 16 corner – to mega, mega, mega kompilacje. Do tego BGP Records i ich kompilacje. A do diggowania to ostatnio dużo europejskiego jazzu – jakieś Węgry, Czesi i Rosjanie; zależy od dnia. Kolekcja skromna – kilkaset płyt, ale każdy zakup przemyślany. Nie mam nic kupionego na siłę do powiększenia kolekcji, typu 10 płyt kolęd zaśpiewanych po flamandzku. No fuckin way!


I czyżby Mayer był tym soulman’em o którym mówiłeś, że chciałbyś nim nagrać przy okazji innego projektu?


Maybe so, maybe no (śmiech). A tak na poważnie, to gościu jest niezły, ale biorąc pod uwagę, że facet ma teraz branie, jest znany i lubiany – myślę, że kwestia wynagrodzenia dla niego może wielokrotnie przewyższyć średnią krajową.


Jakieś słowo na zakończenie? Specjalny przekaz dla wszystkich czytających ten wywiad?


Kupujcie polskie rap płyty, kupujcie woski, kupujcie mp3 – whatever! Wspierajcie polską rap branżę i czekajcie na kolejne siódemki z serii, następna już we wrześniu!


GUILTY SIMPSON

Czy Detroit to rzeczywiście opuszczone budynki i zrujnowane fabryki? To inspirujący krajobraz dla rapera?


Guilty Simpson: Niektóre części miasta tak wyglądają.. Tak, to bardzo inspirujące widzieć ludzi zmagających się z przeciwnościami. To wzbudza pokorę.


Powiedziałeś "rap shit saved my life". Jak ważna jest muzyka dla młodzieży z dużych miast USA?


To dla nich ucieczka. Coś, czego mogą być częścią, głos reprezentujący to, co widzą i czym żyją. Muzyka jest bardzo ważna, to sposób wyjścia z getta.


Czy "it's kinda dangerous to be an MC"? Pamiętając o Proofie, Pacu i innych zamordowanych, czujesz się bezpieczny. Czy to nie rap wzmaga przemoc?


Żadne życie nie powoduje przemocy. Rodzina Jennifer Hudson została zamordowana, Steve McNair (footballista) został zabity przez swoją dziewczynę, Arturro Gati'ego (boksera) zabiła prawdopodobnie własna żona.. Myślę, że kiedy jesteś postrzegany jako zamożna osoba, stajesz się celem różnych sytuacji, tych dobrych, jak i złych. To nie dotyczy tylko rapu.. Rap po prostu czasami staje się obiektem czarnego PR. Mimo wszystko, skłamałbym mówiąc, że nie jest to ryzykowne zajęcie.


Jak wygląda typowy dzień z Twojego życia?


Zapalenie trochę dobrego g***na, studio, objechanie miasta, znowu palenie i powrót do domu do pisania. Żyję hiphopem na codzień. Trochę czasu poświęcam na oglądanie sportu, jestem prawdziwym kibicem.


Jakie są twoje inspiracje muzyczne? Guilty Simpson słucha soulu? Pamiętasz pierwsze nagranie rapowe, które kupiłeś?


Tak, uwielbiam soul, zwłaszcza oldschoolowe r&b z lat 70, Isley Brothers, Maze, Stevie Wonder, James Brown, takie rzeczy... Nie słucham zbyt wiele rapu. Pierwszą płytą jaką kupiłem było coś od Fat Boys jak sądzę.. Było na niej "In Jail". Jeśli to nie była pierwsza, to na pewno jedna z pierwszych.


Mówiąc o hiphopie - kto jako pierwszy zaznaczył Detroit na mapie?


Był to Awesome Dre. Pierwszym artysta z Detroit, którego potrafię sobie przypomnieć. Pierwszy z dużym kontraktem, o którym ludzie mówili.


Jesteś łączony z takimi reprezentantami Detroit, jak Jay Dee, SV, a ostatnio Black Milk, a jaki jest twój stosunek do stylu prezentowanego przez Eshama, czy Insane Clown Posse?


Myślę, że mają swoją misję i ją spełniają. I Esham, i ICP mają swoich lojalnych zwolenników wierzących w ich muzykę. No i reprezentują Detroit, nie mogę być za to zły, prawda? Szanuję ich wszystkich.


Widzisz siebie w mainstreamie rapującego na bitach The Runness z T-Painem w refrenie? Możliwe jest dzisiaj pogodzenie bezkompromisowości z sukcesem komercyjnym?


Wyobrażam sobie może jakiś featuring. Nie zniweczyłbym takiej szansy, choć to nie dla mnie.. The Runners i T-Pain mają talent. Dla mnie to labele zabijają kreatywność. Myślę, że powodzenie w mainstreamie jest możliwe, o ile pole gry będzie na odpowiednim poziomie.


Ostatnio nagrałeś numer z polskim bitmejkerem - Metro. Jak do tego doszło i jak opisałbyś tę współpracę? W jaki sposób w ogóle decydujesz, z kim współpracować? Czy Guilty Simpson jest gotów położyć swój wokal na jakimkolwiek dobrym bicie?


To surowy hiphop, czyli to, czego gra potrzebuje. Wysłał (Metro - przyp. red.) mi maila z prośbą o featuring, uzgodniliśmy warunki i wysłał mi bit.. Było w porządku. To jego kawałek, nie mój. Jeśli producent wysyła mi numer, do którego mam się dograć, pracujemy na moich warunkach. Jeśli wysyła mi bit, który ma się znaleźć na moim projekcie, robimy to na jego warunkach.. Wszystko się sprawdza. Producent musi robić kawałki, które prezentują jego własny styl, a nie tracki brzmiące jak podróbki producentów, z którymi już pracowałem.


Masz za sobą setki kolaboracji. Która jest twoją ulubioną i z jakiego powodu?


"For the D" z Ericiem Lau, dlatego że brzmi bardziej jak wspólne nagranie, a nie featuring.


A czy istnieje ktoś, z kim jeszcze nie pracowałeś, a byłbyś gotów zapłacić, by do tego doszło?


Kool G Rap, Scarface, Devin The Dude, DOOM...


Jak postrzegasz rolę Internetu w dzisiejszym przemyśle muzycznym? Zabija go, czy pozwala dotrzeć do szerszej publiczności?


Osobiście uważam, że obecnie zabija. Mówię to jednak, opierając się wyłącznie na sprzedaży.. Z drugiej strony, gdyby nie sieć, nie jestem pewny, czy moja muzyka dotarłaby do tych wszystkich uszu, do których dociera obecnie. Internet jest jak trunek - jest spoko, jeśli używany z rozwagą.


Kiedy ukaże się album Random Axe? Czy Black Milk jest jedynym zaangażowanym w projekt producentem? Co nowego Random Axe wniesie do hip hopu?


Później w tym roku, jak sądzę w ostatnim kwartale. Tak, Black jest jedynym producentem. To będzie projekt grupy trzech artystów, z których każdy prowadzi solową karierę. Nie raperów z potencjałem i setkami mixtape'ów, ale raperów z albumami na koncie i przyzwoitymi karierami przed i po ukończeniu projektu.


Czy pomysł projektu "OJ Simpson" jest nadal aktualny?


"OJ Simpson" jest ukończony i w tym momencie jest w miksie.. Usłyszycie mnie jak nieposkromiony lecę na produkcjach Madliba. Niezbyt dużo konceptów, raczej surowe wersy.. Ale też nie same punchline'y, w tych linijkach jest prawdziwy przekaz. Gościnnie SAS i Elzhi.


Wielu ludzi postrzega Cię jako najlepszego rapera w Stones Throw. Zgodziłbyś sięz takim stwierdzeniem?


Cóż, nie zaprzeczyłbym, ale nie mówię, że nie ma tam (w ST) talentów. Jestem pewny swego i mogę być najlepszy w KAŻDYM LABELU.


Jak myślisz, co pozostawisz po sobie, odchodząc?


To, że robiłem muzykę po swojemu.. i robiłem to wszystko dla Detroit.


Jakieś znaki, że polscy fani zobaczą cię tu na koncercie?

Chciałbym wpaść tam ponownie.. (Guilty pomylił nas z Czechami?) Jeśli mógłbym skontaktować się z poważnym organizatorem, jutro byłbym w drodze!!


DJ TWISTER

W jaki sposób dostałeś się do wielkiej trójki o której ostatnio mówi cała winylowa polska? Jesteś zadowolony z tej kolaboracji? Jaka była Twoja pierwsza reakcja, gdy się dowiedziałeś, że będziesz robił cuty do numeru, gdzie rapuję Guilty? Za co najbardziej cenisz muzykę Maćka?


DJ Twister: Zadzwonił do mnie Metro i zapytał, czy nie nagrałbym skreczy do jego numeru z Guilty Simpsonem. Powiedziałem, że chętnie i tak to się zaczęło. Muzyka Maćka jest wykręcona i ma ciekawy, charakterystyczny styl.


Czym poza nowym „Banger On The Breaks”, graniem imprez i pracą w radiu się aktualnie zajmujesz? Czy masz w planach jakieś nowe mixy, występy na specjalnych imprezach,niecodzienne projekty? Czy planujesz w te wakacje wyjechać gdziekolwiek w celach wyłącznie wypoczynkowych?


Oprócz tych rzeczy, które wymieniłeś w pytaniu sporo czasu poświęcam na robienie remiksów i editów, których nie zamierzam wydawać bo chcę grać w setach takie wersje kawałków, których nikt nie ma. Aktualnie dogrywam też skrecze na debiutancki album Grubsona i cuty i skrecze dla ziomów z P.M.M. Zaczynam też nagrywać mikstejp o roboczym tytule „Bike Mix” z moją ulubioną muzą do jazdy rowerem. W wakacje mam trochę mniej imprez więc więcej czasu mogę poświęcić na działalność pozaimprezową. Oprócz tego raz w tygodniu prowadzę warsztaty z dzieciakami upośledzonymi umysłowo (puszczamy muze z gramofonów)... no i obowiązkowo sporo się relaksuję.


Twoje pierwsze mixy były bardzo dobre. Czy jako weterana nie razi Cię to, że wiele osób promuje się w sieci mix’ami słabymi, niedopracowanymi – w większości robionymi przy pomocy komputera, a nie gramofonów i winyli? Jaki jest Twój stosunek do formatu mp3 i do wykorzystywania go w pracy DJ’a? Czy grasz wyłącznie z winyli, czy może zdarza Ci się puszczać na imprezach pliki mp3?


Kiedy nagrywałem moje pierwsze mikstejpy było normą, że raczej nagrywało się miksy na żywo. Teraz technologie komputerowe pozwalają na takie działanie, w którym ogranicza człowieka tylko wyobrażnia. Nie jestem jakimś winylowym ortodoksem, dla mnie ulubionym dj'em mikstejpowym jest Dj Revolution a słychać wyraźnie, że wspomaga się komputerem. Trudno byłoby nagrać całą sekwencję skreczy i cutów na żywo, bez użycia komputera (śmiem twierdzić, że byłoby to niemożliwe). Oczywiście żaden cyfrowy efekt nie zastąpi dobrych skreczy czy beat juglingu. Co do mp3, to czasem wyobrażam sobie, jak wyglądałby świat, gdyby nie byłoby technicznych możliwości przesyłania muzyki przez internet (za darmo). Prawdopodobnie wyglądałoby to tak, jak jakieś 10 lat temu, czyli kozacko dla dobrych muzykow, którzy mogliby spokojnie poświęcać się twórczości wiedząc, że ich muza sprzeda się tak, że będą mogli z tego żyć. Teraz to wygląda różnie. Nie jestem wrogiem formatu Mp3, jestem wrogiem źle skompresowanych i przez to źle brzmiących mp3. Dziwię się, że ludzie bezkrytycznie podchodzą do spadku jakości atakujących ich z intrnetu plików muzycznych. Od około 2 lat gram imprezy i przeróżne sety wykorzystując Serato, ale znaczna większość plików jakie mam w komputerze to bezstratne aif'y zgrane z winyli/cd.


Co z „Banger On The Breaks” – czy cały nakład został sprzedany? Na dzień dzisiejszy jesteś zadowolony z jego odbioru przez publikę i krytyków? Czy kolejna część „Banger On The Breaks” także ukaże się na winylku, i kiedy dokładnie możemy się jej spodziewać?


Z nakładu 1000 szt zostało mi ok. 200 z czego 50 zostawie sobie na pamiątkę. Biorąc pod uwagę drastyczny spadek sprzedaży winyli na świecie jestem zadowolony z tej liczby. Żywię nadzieję, że po ukazaniu się BOTB vol.2 reszta wolnych winyli rozejdzie się i będzie miejsce na następne produkcje. Właśnie dotarła do mnie przesyłka z czeskiej tłoczni więc w sklepach winyle powinny pojawić się w ciągu kilku dni / tygodni.


Wiem, że „Banger On The Breaks” trafiło także do sklepów poza Polską – jak wygląda odbiór tej płyty na świecie? Czy dużo osób się do Ciebie odzywa z poza kraju w związku z tym woskiem? Kolejne projekty także planujesz puszczać poza granicę naszego kraju?


Ogólnie nie jest łatwo z dotarciem do sklepow i sprzedażą winyli na większą skalę. Jak na razie najwięcej sprzedałem do sklepów w Anglii – ok 350 szt, do Stanów 200, Niemczech 100 i Polski ok. 150. Gdybym liczył tylko na rynek polski to biorąc pod uwagę to, że ten materiał skierowany jest głównie do dj'ów imprezowych kupujących winyle, to byłoby to kompletnie nieopłacalne. Jeśli chodzi o odbiór BOTB za granicą to dostałem sporo miłych maili od ludzi z różnych części świata. Naciskają mnie też z Junodownload, bym zgodził się na umieszczenie tych miksów w formie mp3 do ściągania za kasę z ich strony, ale zważywszy na nielegalną ich zawartość raczej nie zgodzę się na to. Druga część moich blendów również przeznaczona jest głównie na rynek zagraniczny.


Powiedz mi – ile sztuk liczy mniej więcej Twoja kolekcja płyt winylowych, i jakie gatunki w niej dominują? Jakie są Twoje ulubione płyty? Czy w ostatnim czasie zakupiłeś coś wyjątkowo ciekawego, wartego polecenia? Czy jest jakaś płyta, o której nigdy nie zapomnisz i która nigdy Ci się nie znudzi?


Mam ok. 2000 winyli z gatunku hip hop, funk, disco, r&b i mniej więcej 500 takich których nigdy nie grałem na imprezach (jazz, rock itd.) przeznaczonych do słuchania w domu. Ostatnio zakupiłem kilka funkowych składaków min. kompilacje Dyke & The Blazers i Rufusa Thomasa. Jedną z moich ulubionych płyt, która nigdy mi się nie znudzi jest RJD2 – Since We Last Spoke i ostatnio katuję Pendulum – In Silico.


Jaki jest Twój stosunek do szczecińskiej sceny? Identyfikujesz się z nią, jesteś z niej dumny? Czy uważasz, że można mówić o takim zjawisku jak rap szczeciński (biorąc pod uwagę specyficzność stylu, a nie sam fakt, iż nagrania pochodzą akurat z tego miasta)? Czy myślisz, że rap ze Szczecina ma szansę na to, aby go „pokochała” cała Polska? Kogo najbardziej cenisz, jeżeli chodzi o rap ze Szczecina, kogo powinniśmy obserwować? Czy w najbliższym czasie szykują się jakieś specjalne projekty z tego miasta?



Szczerze mówiąc nie czuję się jakoś związany ze „sceną szczecińską”, głównie dlatego, jestem dj'em lubię różną muzykę i moja działalność zahacza nie tylko o hip-hopowe klimaty. Współpracuję tu praktycznie od zawsze z kilkoma osobami których klimat mi odpowiada min.: Łoną, Webberem, Rymkiem. Projektantami, P.M.M., Spółdzielnią, ale oprócz tego z wieloma twórcami z całej Polski i czuję się raczej członkiem „sceny polskiej” (jeśli można tak to nazwać). Jeśli chodzi o szczeciński rap myślę, że jest dość zróżnicowany, nie ma jakiejś jednej fali no i wydaje mi się dość wyluzowany, bez spinki czy dołujących faz. Nie ma jakichś podziałów, kłótni i niezależnie od tego jaki pomysł na rap mają poszczególni twórcy, praktycznie wszyscy się znają i szanują.


Czy na kolejnych 7’’ z Queen Size Records także pojawią się Twoje cuty?


Nie wiem na razie nic na ten temat.


Co sądzisz o sytuacji polskiego winyla? Czy kupujesz wszystkie płyty, które wychodzą w kraju nad Wisłą? Gdybyś miał możliwość wybrania jednego artysty, któremu mógłbyś wydać wosk, kto by nim był?


Wydawanie winyli w tym czasie, szczególnie w Polsce to ekstremalnie niszowa sprawa, zajawka niewielu osób. Wszystkich płyt jakie wychodzą nie kupuję a dużą większość z tych które mam dostałem w formie promówek. Zaznaczę tu, że kupowałem i kupuję winyle nie ze względu na ich kolekcjonerski charakter czy jakiś fetysz, ale głównie dlatego, że pozwalają na zajebistą manipulację dźwiękiem no i dlatego, że muzyka na nich wytłoczona ma kozacką charakterystykę brzmienia.


Jak wiadomo, pracujesz w radiu – co najbardziej Ciebie fascynuję w tym zawodzie? Czy gdybyś miał możliwość zmiany stacji, zrobiłbyś to? Do jakiej stacji najchętniej, byś się przeniósł i czemu akurat tak?


Trudno to nazwać pracą czy zawodem, bo mam jedną godzinną audycję tygodniowo. Raczej jest to takie miłe urozmaicenie mojej muzycznej działalności. Fascynuje mnie w tym możliwość prezentowanie muzyki wielu osobom w różnych miejscach mojego miasta, Polski a nawet świata. O zmianie stacji nie myślałem, w szczecin.fm jest klawo, dużo znajomych no i profil tej rozgłośni mi odpowiada. Jeśli ktoś ma ochotę słuchać naszych audycji (prowadzę je z Jackiem a.k.a. Rymkiem) to mam nadzieję, że rodzaj rozgłośni nie ma na to wpływu.


Czego możemy się spodziewać po „Bangers On The Breaks Vol. 2”? Czy będzie to materiał stylistycznie podobny do pierwszej części, czy może planujesz pójść w zupełnie inne klimaty? Czy koncept pozostaję ten sam, co przy pierwszej części?


Klimat będzie zbliżony do tego z poprzedniej płyty bo chciałem by ta mini seria była zbliżona brzmieniowo. Hip hopowe i dancehallowe wokale na funkowych breakach i bitach. Koncepcja zostaje ta sama. Stricte dj'ski imprezowy projekt.


Jednym z Twoich najbardziej znanych numerów jest kawałek „A Ja Sobie Gram Na Gramofonie” z repertuaru Mieczysława Fogga. Jak trafiłeś na ten wyjątkowy projekt, i co sądzisz o takich akcjach? Co Ci najbardziej imponuję w tym artyście? Czy jest to Twój ulubiony, polski muzyk?


Dużo wcześniej przed tym projektem, jakieś 3 lata temu zrobiłem spontanicznie blend Fogga z riddimem Coolie Dance. Remiks stał się popularny i po jakimś czasie zgłosili się do mnie ludzie z Fogg Records by zaproponować mi zrobienie innej wersji tego kawałka na skaładankę Cafe Fogg. Remiks utworu „A Ja Sobie Gram Na Gramofonie” zrobiłem głównie ze względu na tekst, który mimo iż jest przedwojenny idealnie pasuje do dzisiejszych czasów no i traktuje o płycie winylowej. Czego chcieć więcej?



Jesteś bardzo zajętym człowiekiem – czy masz w ogóle czas na odpoczynek?



Różnie z tym bywa, są takie tygodnie, kiedy padam ze zmęczenia, kiedy indziej mam sporo czasu na relaks.



Ostatnie słowo dla wszystkich czytających ten wywiad.


Pozdrooooooo, kupujcie winyle!




Część informacji, jak widać, już się trochę zdeaktualizowała, ale.. Liczymy, że jeśli przeczytacie taki kawał tekstu, to czegoś ciekawego się dowiecie.

No i pozdrawiamy Łukasza 3345! Zrobił mistrzowe wywiady z Metrem i Twisterem, co nie?

27 sierpnia 2009

M.O.P - Ante Up Remix/Cold As Ice



Zespół: M.O.P (Mash Out Posse)
Tytuł: Ante Up Remix / Cold As Ice
Format: singiel (12''), 45 RPM
Rok wydania: 2001
Wytwórnia: Loud Records / Epic Records
Gatunek: Hip-Hop

Strona A
A1 Cold As Ice (explicit)
A2 Cold As Ice (intstrumental)

Strona B
B1 Ante Up Remix (f. Busta Rhymes, Tephlon, Remy Martin)
B2 Stress Ya'll (explicit)

Hip-hopowym głowom z Polski nie brakuje w ostatnim czasie roboty. Nie opadły jeszcze emocje po Kempie i festiwalu Coke Live Music, a wielkimi krokami zbliża się kolejna okazja do wspólnego świętowania. Rzecz jasna, mowa tu o darmowych koncertach legend – Jeru i M.O.P zagrają 5 września na łódzkiej ziemi. Obecność obowiązkowa dla wszystkich fanów rapu na najwyższym poziomie.

M.O.P to wbrew pozorom nie jest dla mnie skrót od Międzynarodowej Organizacji Pracy. M.O.P dla fana hip-hop’u to duet z Nowego Jorku, którego muzyka jest szorstka i brudna. Rap uliczny – najkrótszy opis tego co robi Billy Danze i Lil' Fame. Nie polecam tej marki na randkę z panną czy na prezent dla młodszej kuzynki. Od 1992 roku chłopaki robią swoje, nie tracąc jaj i nie idąc na kompromisy. Prawdziwości im nie odmówisz, salutuj!

Na pewno w repertuarze M.O.P nie zabraknie tych dwóch utworów, gdyż są to bez zbędnych sporów dwa największe klasyki ze strony Slap’a i William’a. Usłyszeć "Ante Up" na żywo? Bezcenne. Klasyczny sztos wyprodukowany przez Doktora Perioda pomimo prawie dziesięciu lat na karku, wciąż kopie i łamie kark. Na winylku nie mamy oryginału, ale nikt z tego powodu nie ma zamiaru płakać, gdyż remix także jest za***isty. Jakby mogłoby być inaczej, skoro pomogły tak zacne persony? Busta Rhymes, Tephlon oraz Remy Martin gwoli ścisłości. Nie mniej za***isty jest kawałek "Cold As Ice" – obstawiam, że zagrają go na końcu. W ogóle ten klasyk to fajny przykład na to, że można mieć przebój puszczany przez radia, jednocześnie nie schodząc z wcześniej obranej drogi. Szacunek. Podkład zrobił Fizzy Womack, wykorzystując sampel z dorobku Foreigner’a, a dokładniej z numeru o tytule... "Cold As Ice". Skurw*****two na mikrofonach, hardkor w warstwie instrumentalnej. MASH OUT POSSE – to jest to!

Aha, na samym końcu jest jeszcze numer o nazwie "Stress ya’ll". Prawie o nim zapomniałem. Wy natomiast nie zapominajcie, że 5 września widzimy się w Łodzi i razem zdzieramy gardła na koncertach, bo tak naprawdę ten post to reklama.



25 sierpnia 2009

Method Man & Redman - Part II



Zespół: Method Man & Redman
Tytuł: Part II
Format: singiel (12''), 33 RPM
Rok wydania: 2001
Wytwórnia: Def Jam Recordings
Gatunek: Hip-Hop

Strona A
1. Radio Edit
2. LP Version

Strona B
1. Instrumental
2. Acapella

Method Man zagrał najlepszy koncert na tegorocznym Kempie i co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Pieprzony showman, wiedział doskonale jak rozbujać publikę. Tłum oszalał, a ja byłem zachwycony tym co zobaczyłem i usłyszałem. Energia nie z tej planety, coś jakby przed koncertem Mef wypił kilka skrzynek Semtex’u (może stąd to opóźnienie?). Szkoda, że nie udało mi się znaleźć tego wariata nigdzie pośród Kempowiczów i przybić z nim piony. Szkoda, że DJ poprzedzający show zachęcił mnie do tego, by odejść spod samej sceny i ruszyć w stronę muru. A może to i lepiej? Widok tylu osób zakochanych w muzyce jest bezcenny. Wu-Tang Clan ain’t nuthing ta f’wit!

Myślę, że wszyscy palacze drzew znają opisywany utwór, jak i film "How High" doskonale. Świetna komedia wyreżyserowana przez pana Dylana odniosła spory sukces (tak zgaduję), i zgarnęła masę pozytywnych recenzji. Wcale się temu nie dziwię, gdyż naprawdę jest z czego się pośmiać. Chciałbym na studiach spotkać takich ziomków jak filmowy Silas i Jamal King. Jak nie znasz jeszcze tego dzieła to szoruj do sklepu po DVD. Podobno najlepiej się ogląda po spaleniu czegoś magicznego.

Kawałek, jak się zapewne dawno domyśliliście pochodzi ze ścieżki dźwiękowej. Oprócz głównych bohaterów, swoje pięć groszy do projektu dorzuciły takie osoby jak m.in. Hi-Tek, Jonell, B-Real (jest także w filmie), DJ Premier, Fred z Limp Bizkit, DMX, RZA, Pete Rock czy Mary J. Blige. Jak widać ładna obsada, choć nie mam pojęcia czy ten materiał ukazał się na naszym ukochanym wosku.

Luźny podkład wysmażył Erick Sermon. Luźny rap chłopaków świetnie wpasował się w ten bujający bit. Śpiewająca Toni Braxton dodaję uroku (sampel z "You’re Making Me High"), tak samo jak powtarzający się co jakiś czas okrzyk. Wersy zboczonego Red’a mówiące o wielkości jego narządów płciowych czy miłości do grubych kobiet śmieszą. Generalnie kawałek jest wiadomo o czym, i jakie jest jego główne przesłanie - let's get high. Gdyby Twoja impreza pomału zamieniała się w stypę to polecam położyć igłę na tym placku; ten szalony duet z pewnością rozkręci każdy melanż.

I jeszcze jedno – za rok widzimy się ponownie w Hradec Kralove.

17 sierpnia 2009

Returners & Radio Rewers - Do You



Zespół: Returners & Radio Rewers
Tytuł: Do You
Format: singiel (12''), 33 RPM
Rok wydania: 2008
Wytwórnia: Asfalt Records
Gatunek: Hip-Hop

Strona A

1. Do You f. El Da Sensei, Skyzoo, King Magnetic (03:58)
2. Where You Gonna Hide? f. Reef The Lost Cauze, Pumpkinhead (03:27)
3. Whats Missin' f. Emilio Rojas, Kaze, Doujah Raze (04:06)

Strona B

1. Do You (instrumental) (03:47)
2. Where You Gonna Hide? (instrumental) (03:27)
3. Whats Missin' (instrumental) (04:05)
4. Returners Acapella Mix (01:30)

Podobno trzy jest magiczną liczbą, a więc po raz trzeci na naszym blogu gości płyta duetu Returners – mam nadzieję, że nie po raz ostatni. Zostałem zapewne zaczarowany za pomocą hip-hopowej różdżki, że znowu chcę o nich pisać. Druga pozycja z ich dyskografii, która chyba została słabiej przyjęta przez publikę niż "DPOHH". Podkreślam słowo chyba. Opisywana 12’’ to debiut jeśli chodzi o Radio Rewers na winylowym rynku, brawo! Znacie inne stacje radiowe, które mają swoje własne analogi?! Znacie inny polski zespół, który na jednym singlu zgarnia tylu ważnych gości? Konkurencji dziękujemy.

To co słyszę to fajne sample + mocne i bujające bębny – jest klasycznie. Polotu chłopakom nie brak, ale zdecydowanie przydałoby się więcej brudu. Znowu kark sam startuje w rytm werbli. Znowu słysząc robotę Little’a i Chwiałka chce się rapować. Magia, choć Harry Potter nie brał w nagraniach udziału. Z czego wiem w produkowaniu pomagał O.S.T.R, a w "Whats Missin’" bass dograł niejaki Znyku. Cuty jak zwykle na miejscu, zwiększają zajawkę. Też Cię czytelniku ciekawi jak zabrzmią te podkłady na żywo w Hradec Kralove? Wiesz kto ma ogień? 20 sierpnia masz być pod główną sceną o godzinie 19:45.

Wśród gości pojawiły się takie osoby jak Skyzoo, King Magnetic i Reef (też będzie na Kempie), Pumpkinhead, Emilio Rojas, Kaze, Doujah Raze i standardowo El Da Sensei. Wg mnie nikt z tego grona nie zawiódł, wszyscy zarapowali poprawnie; nie ma do czego się przyczepić. Nie spieprzyli roboty i za to propsy dla nich. Wiadomo – Skyzoo lepiej brzmi na bitach Premiera, a Magnetic zrobiłby większą rzeź, gdyby dostał coś mroczniejszego. Mimo to, nie ma co marudzić; jest wporządku. Fajnie, że obok weterana jak Pumpkinhead rapuje sobie kot pokroju Rojas’a. Całą obsadę 12’’ łączy jedno – godne reprezentowanie niezależnej, rapowej sceny. Sprawdź sam i miej pogląd, bo nikt tego za Ciebie nie zrobi.

Póki co to tyle ode mnie. Spadam na Kempa – też masz tam być!

11 sierpnia 2009

El Da Sensei & The Returners - Got Fire



Zespół: El Da Sensei & The Returners
Tytuł: Got Fire
Format: singiel (12''), 33 RPM
Rok wydania: 2008
Wytwórnia: Asfalt Records
Gatunek: Hip-Hop

Strona A
A1 Introducin' (02:51)
A2 Got Fire f. Doujah Raze (03:41)
A3 Introducin' instrumental (02:49)
A4 Got Fire instrumental (03:41)

Strona B
B1 Hard To Find (02:51)
B2 Not That Way (04:42)
B3 Hard To Find instrumental (02:51)
B4 Returners acapella mix (01:24)

Jestem ignorantem, co gorsza świadomym, więc do dziś dnia nie sprawdziłem płyty "Global Takeover", która swoją drogą zgarnia dużo propsów tu i tam (czyli gdzie? - pytają czytelnicy). Powód prosty jak przepis na tosty – nie ma wydania winylowego. CD nie kupuję, bo szkoda hajsu – a mp3 nie ściągam, bo szkoda słuchu. Nie przeszkadza mi to jednak wcale w tym, by być fanem muzyki The Returners i szanować chłopów za cudowne nagrania. Wierzę też w to, że to właśnie Little i Chwiał (Chwiał i Little) w Hradec Kralove dadzą najlepsze koncerty z polskich reprezentantów, choć na stronie nie zaznaczyli ich różowym kolorem z wiadomych przyczyn. Może to i lepiej. Oczywiście, nie zrobią tego sami, ale o tym troszkę później – cierpliwości.

Nie zgadzam się, że bębny są płaskie jak biust kulturystyki. Nie zgadzam się, że bass jest zły jak prezydent. Nie, nie i jeszcze raz nie! Zacząłem mocno tak samo jak bohaterowie w introdukcji. Bity brzmią tłusto, klasycznie – z czego samplowano w "Got Fire", cholera? Słuchając produkcji nie ma czasu na ziewanie, tylko ciężki trening karkiem wchodzi w rachubę. Producenci trzecioligowi na forach kipią nienawiścią, a podkłady naturalną świeżością, chodź pierwszy przypomina troszkę dokonania Białego Domu z kraju PL (nie napisałem tego, bo złośliwie i paradoksalnie zabrzmiało). Zaaranżowane ładnie, naładowane energią także. Aha, i jeszcze jedno: cuty obecne? Obecne! Jedziemy dalej, świat jest nasz.

Historię The Artifacts znamy, debiut cenimy. Podobnie jak "The Unusual" wydane nakładem Fat Beats Records parę lat wstecz. Jeśli El Da Sensei na koncercie będzie nawijał z taką pasją jak na winylku, to nie mamy co się bać o mistrza ceremonii, gdyż ma ogień. Nie zawiedziesz się czytelniku, jeśli szukasz prawdziwości. Nie zawiedziesz się, jeśli szukasz solidnego rapu. Znajdziesz go. Jak ktoś się nasłuchał wspominanego już "The Unusual" to może go boleć trochę, że Sensei nawijał wtedy tak samo jak teraz - na odwrót raczej. Głos wewnętrzny mówi mi, żebym już kończył, bo znów się robię złośliwy i niedobry.

Kupujcie ten winyl, który jest dostępny wszędzie. Wpadajcie na koncert promujący "Global Takeover" w Hradec Kralove. Ja tam będę, a jak chcecie, żeby ekipa MyRecordCrate wpadła tam w większym składzie niż 2-3 osoby – to głosujcie na nas tutaj. Będziemy wdzięczni i będziemy pisać ładniejsze notki (i postawimy flachę każdemu).

9 sierpnia 2009

Fajne osoby o Kempie


11 dni zostało do rozpoczęcia festiwalu z atmosferą! Z tej okazji postanowiliśmy opublikować materiał w którym różne ciekawe osobistości odpowiedziały na trzy proste pytania. Nasi goście dali bardzo interesujące odpowiedzi. Zapraszamy do lektury!


DJ Chwiał (myspace.com/djchwialpoland)


Dlaczego warto jechać na Kempa?

Warto chodź raz w życiu zaznać niepowtarzalnej atmosfery wśród ludzi, którzy naprawdę jarają się hip-hopem. Możliwość zobaczenia tylu świetnych koncertów w ciągu trzech dni sprawia, że jest to impreza OBOWIĄZKOWA!


Na który z zapowiadanych koncertów czekasz najbardziej?

Method Man.


Jaką nazwę dopisałbyś do line-up'u gdybyś mógł?

Hmm, Boot Camp Click całe zobaczyć na żywo to by było coś.



Kate Bee (myrecordcrate crew)


Dlaczego warto jechać na Kempa?

Dla atmosfery i koncertów. Kemp to jedno z nielicznych miejsc, gdzie można posłuchać zajebistych koncertów, spędzić aktywnie (bądź mniej aktywnie) czas i do tego poznać kupę ciekawych ludzi. 


Na który z zapowiadanych koncertów czekasz najbardziej?

Ciężko powiedzieć... Jeśli musiałabym wybrać jednego artystę to chyba byłby to Killa Kela.


Jaką nazwę dopisałabyś do line-up'u gdybyś mogła?

To pytanie jest banalne. Od kilku lat odpowiedź pozostaje niezmienna - Aesop Rock. Gdyby dane było mi ujrzeć jego koncert i w dodatku przybić mu pjonę, następnego dnia świat mógłby się skończyć... chociaż...



Andrzej Orlof (hiphopkemp.pl)


Dlaczego warto jechać na Kempa?

Dlaczego? Ponieważ w moim mniemaniu Kemp to święto każdej osoby, dla której hip-hop to nie tylko pusta fraza. Jest to jedyne miejsce, kiedy moje serce się cieszy na widok tysięcy podobnych do mnie. Niesamowite wydarzenie, fantastyczny klimat i ludzie. Można poczuć się jak w domu, gdy wstajesz i zasypiasz przy dźwiękach muzyki, a wymarzone koncerty zaliczasz w ciągu jednego dnia. To wydarzenie, które można wspominać niemal codziennie oraz sprawia, że jest tym... najważniejszym każdego roku. Można tam poznać naprawdę masę nowych ludzi, porozmawiać z wykonawcami i przeżyć niezapomniane chwilę w towarzystwie wszystkich filarów kultury hip-hop. 


Na który z zapowiadanych koncertów czekasz najbardziej?

Jest mnóstwo pozycji, na które czekam w tym roku, ale jeśli musiałbym wybrać to La Coka Nostra. Klimat grupy LCN to jeden z tych, przy których spędziłem wiele dni na rozkminianiu tekstów, recenzji, wywiadów i innych ciekawostek. Ich muzyka jeszcze na długo przed wydaniem "A Brand You Can Trust" trafiała do mnie w 100% procentach. Świetny debiut grupy owiany konkretnymi singlami plus klasyki pokroju "Jump Around" czy "Black Helicopters", nie zapominając jednocześnie o żywiołowym Ill Bill'u, daje gwarancje na fantastyczne show.


Jaką nazwę dopisałbyś do line-up'u gdybyś mógł?

Zapewne byłaby to francuska ekipa Psy 4 De La Rime. To co oni wyprawiają na koncertach to jest coś niesamowitego! Pamiętam show z Marsylii podczas ich trasy koncertowej z 2006 roku, za każdym razem gdy je oglądam ciarki po całym ciele mnie przechodzą... Psy 4 De La Rime to magicy sceny, polecam wszystkim zapoznać się z ich płytami!



Radek (Queen Size Records)


Dlaczego warto jechać na Kempa?

Jedyna tak duża impreza - festiwal, gdzie można spotkać tylu wspaniałych wykonawców. Oczywiście nie zapominając o Splash festiwalu, ale zdecydowanie łatwiej nam się dostać do Czech i taniej.


Na który z zapowiadanych koncertów czekasz najbardziej?

Ciężko wybrać jeden koncert. Na pewno Method Man, bo widziałem go na żywo i robi bardzo dobre show, i ma świetny kontakt z ludźmi. La Coka Nostrę widziałem również - dobre koncerty mają. Nie widziałem J-Live'a oraz Black Milk'a, więc tutaj ciekawość bierze górę. Polecam też Planet Asia oraz Camp Lo; no i resztę zespołów, których jest naprawdę dużo, a przede wszystkim namioty z DJ'ami. 


Jaką nazwę dopisałbyś do line-up'u gdybyś mógł?

Hmmm, lista jest długa. Atmosphere, Common, Dilated Peoples, Erykah Badu, Gang Starr, Q-Tip, Percee P, Ugly Duckling, Tha Alkaholiks oraz MF Doom'a, którego jeszcze nie udało mi się zobaczyć.



Radek Miszczak (joytown.pl)


Dlaczego warto jechać na Kempa?

Bo to jedyna impreza w naszym zasięgu geograficznym, na której za przystępną cenę połączymy możliwość zobaczenia na żywo czołówki ambitnego hip-hopu, integrację z pozytywnymi ludźmi z całego kontynentu i beztroski klimat wakacji; dzięki takim akcentom jak zimne czeskie piwo, orzeźwiające jeziorka z plażami, czy możliwość legalnego jarania zioła. Wyjazd na Hip Hop Kemp to całkowite odcięcie się od wszystkich tematów dnia powszedniego na rzecz kilkudniowej frajdy z bycia częścią międzynarodowej społeczności fanów dobrego rapu i zabawy w promieniach słońca.

Te kilka dni ładują nam pozytywne baterie na cały rok, dlatego tak często ludzie wracają na Kempa i przez 12 miesięcy odliczają dni do kolejnej edycji Festiwalu z Atmosferą – właśnie dla tej wyjątkowej atmosfery przede wszystkim warto jechać do Hradca.


Na który z zapowiadanych koncertów czekasz najbardziej?

Devin the Dude – jeśli miałbym wskazać jakiegokolwiek wykonawcę z wszystkich gatunków muzycznych, na którego koncercie najbardziej mi zależy, Devin byłby w pierwszej trójce. Nie chodzi nawet o sam występ, a możliwość zobaczenia na żywo gościa, którego płyty znam na pamięć i który jako jedyny ze słuchanych przeze mnie twórców dostarcza tyle frajdy swoimi nagraniami – bo jest przy ich słuchaniu i śmiech, i refleksja, i totalne wyluzowanie się. Choć Devin nigdy nie osiągnął sławy pokroju Jay'a-Z czy 50 Centa, ma na całym świecie liczne grono takich psychofanów jak ja, które jest znacznie bardziej lojalne i zwarte, aniżeli słuchacze innych rap gwiazd. To być może infantylne, ale dla wielu z nas zjaranie z Devinem jointa to jak spełnienie marzenia z dzieciństwa (śmiech). Nie mogę się wręcz doczekać tego wielkiego święta – Devin na żywo!


Jaką nazwę dopisałbyś do line-up'u gdybyś mógł?

Przecież jest już tam Devin, jestem w pełni usatysfakcjonowany (śmiech). Brakuje mi w tym roku reprezentanta instrumentalnego, tudzież eksperymentalnego hip-hopu, jak podczas poprzednich edycji m.in. DJ Krush, Wax Tailor czy DJ Vadim. Ale lista didżejów na Hip Hop Kemp 2009 nie została jeszcze ogłoszona, więc kto wie!? A z takich mega marzeń to bardzo chciałbym zobaczyć na scenie kogoś z rodziny Native Tongues, jak chociażby A Tribe Called Quest, De La Soul czy nawet Mos Def. Jestem pewien, że to marzenie już niedługo się spełni.



DTC (index.zgora.pl)


Dlaczego warto jechać na Kempa?

Nigdzie indziej nie da się znaleźć takiej ogromnej liczby osób, których wiedza o hip-hopie nie ogranicza się do dwóch ostatnich płyt Dinala.


Na który z zapowiadanych koncertów czekasz najbardziej?

J-Live i Method Man. Jay, bo nigdy nie widziałem go na żywo, a Meth bo widziałem go już na żywo i chętnie zobaczę go raz jeszcze.


Jaką nazwę dopisałbyś do line-up'u gdybyś mógł?

Public Enemy. Kemp trueschool'em stoi, ale legendarne składy takie jak PE zdecydowanie powinny pojawiać sie na takiej imprezie.



Tomek Gezela (mobilizacja.pl)


Dlaczego warto jechać na Kempa?

Warto poczuć klimat dużego festiwalu plenerowego. Jest to niepowtarzalne uczucie. Przy okazji można za jednym razem zobaczyć wielu doskonałych graczy światowego hip-hopu oraz poznać zajawkowiczów z innych krajów, co procentuje często wartościowymi znajomościami.


Na który z zapowiadanych koncertów czekasz najbardziej?

Naturalnie występ zespołu La Coka Nostra zapowiada się w tym roku najciekawiej. Ekipa ta jest kolaboracją takich postaci amerykańskiego hip-hopu jak Everlast, Ill Bill czy DJ Lethal. Każdy, kto słyszał ich płytę "A Brand You Can Trust" wie, że tej "marce można zaufać".


Jaką nazwę dopisałbyś do line-up'u gdybyś mógł?

Na pewno przydałby się obok Les Sages Poetes De La Rue jakiś silny reprezentant francuskiego rapu. Jak dla mnie doskonale mogłaby się wkomponować w konwencję festiwalu Keny Arkana, która znana jest ze swoich żywiołowych występów. Jeśli patrzeć pod tym kątem to na pewno dobrze rozruszałby tłum Gentleman, więc i jego chętnie bym zobaczył na Kempie.



Andrzej Cała (andrzejcala.blox.pl)

Dlaczego warto jechać na Kempa?

Po pierwsze dlatego, że to najfajniejsza impreza hip-hopowa, na jakiej miałem okazję (i to kilka razy) być. Świetny klimat, piękne czeskie miasteczko, atmosfera nader przyjazna, możliwość uczestniczenia przez kilka dni w takiej ilości koncertów i imprez towarzyszących, że wspomnień i wrażeń wystarczy na długo. W dodatku nie trzeba wielkich pieniędzy, żeby przez kilka dni świetnie się bawić. Jest w klimacie festiwalu coś takiego, że uzależnia. Na terenie imprezy możesz zupełnie przypadkiem spotkać jedzącego zapiekankę rapera swojej ulubionej grupy, z jakimś fajnym didżejem wypić browar, nikt nie odmówi Ci autografu czy zdjęcia. A w dodatku możesz kupić ciekawe płyty, koszulki, gadżety w nader przystępnych cenach. 


Na który z zapowiadanych koncertów czekasz najbardziej?

Camp Lo - przez wzgląd na sentyment. "Coolie High", "Sparkle" i przede wszystkim "Luchini" na głównej scenie - to będzie miazga!


Jaką nazwę dopisałbyś do line-up'u gdybyś mógł?

Hmm, nie mam żadnej wątpliwości - A Tribe Called Quest w pełnym składzie! Nigdy nie miałem okazji widzieć ich na żywo, a to marzenie, które tkwi w głowie od ponad 10 lat. Niestety jak wszyscy wiedzą jest to raczej marzenie ściętej głowy, więc z takich realnych, hmm... Hieroglyphics w pełnym składzie! Wróć, miało być realne.

Wiesz co - w kontekście planowanego na jesień powrotu z nową płytą - Rakim! Nie spodziewam się, aby jego stawki przekraczały możliwości organizatorów, a dla publiczności Kempowej wizyta Boga byłaby z pewnością czymś wspaniałym. Wyobraź sobie taki koncert przekrojowy - płyty z Erikiem B., jego solówki, trochę gościnnych rzeczy. Wiele bym dał za taki występ. 



Joanna Śmietanka (hiphopkemp.pl - koordynatorka mediów partnerskich)


Dlaczego warto jechać na Kempa?

Dla niepowtarzalnej atmosfery.


Na który z zapowiadanych koncertów czekasz najbardziej?

U-N-I. Świetni, pełni dobrej energii, naturalnego luzu i pozytywnych wibracji.


Jaką nazwę dopisałabyś do line-up'u gdybyś mogła?

Jay-Z, bo Jay to Jay. Dałby dobry koncert, a chętnie zobaczyłabym zwłaszcza z ostatnim remixem "American Gangster" z trackami z Marvina Gaye'a.



Little (www.myspace.com/panlittle)


Dlaczego warto jechać na Kempa?

Na Kempa jechać warto dlatego, że jest to festiwal z zajebistą atmosferą, której nie uświadczysz na żadnym Openerze czy innym tego typu spędzie. Ludzie z całej Europy, których łączy hip-hop, czeski alkohol i dobra zabawa. Poza tym to okazja do zobaczenia w przeciągu paru dni mnóstwa zajebistych artystów - za nieduże pieniądze, jeżeli to dla kogoś jest ważne.


Na który z zapowiadanych koncertów czekasz najbardziej?

Najbardziej czekam na koncerty La Coka Nostra, Termanology'ego i Method Man'a z racji tej, że wcześniej nie widziałem ich na żywo, a mają zajebisty koncertowy materiał, który z pewnością się sprawdzi.


Jaką nazwę dopisałbyś do line-up'u gdybyś mógł?

Ja dopisałbym coś typu Jedi Mind Tricks, AOTP, bądź Ev + Alchemist. Bardzo chciałbym zobaczyć, którąś z tych pozycji na żywo; zwłaszcza Jedi, którego jestem przeogromnym fanem.



Ten Typ Mes (myspace.com/mestentyp)


Dlaczego warto jechać na Kempa?

Bo Czesi mają dobre piwo i żarcie!


Na który z zapowiadanych koncertów czekasz najbardziej?

Zdecydowanie na Devina! To geniusz. Nie żartuję.


Jaką nazwę dopisałbyś do line-up'u gdybyś mógł?

Dogg Pound! Grali w Warszawie ze Snoopem, ale marzy mi się cały, pełnoprawny show Daza i Kurupta.



Marc Hype (myspace.com/marchype)


Dlaczego warto jechać na Kempa?

Ponieważ jest to największy, najbardziej oryginalny festiwal hip-hopowy w Europie!


Na który z zapowiadanych koncertów czekasz najbardziej? 

Najbardziej wyczekuję naszego release party w sobotę, ale z pewnością zamierzam zobaczyć House of Pain wykonujące "Jump Around" na głównej scenie. To będzie cudowne!


Jaką nazwę dopisałbyś do line-up'u gdybyś mógł? 

Big Daddy Kane. Wciąż jeden z najlepszych grających artystów. Powinieneś sprawdzić jego show z okazji dwudziestolecia na youtube'ie!



That Fucking Sara (myspace.com/thatfuckingsara)


Dlaczego warto jechać na Kempa?

Ponieważ jest fajny i przyjazny. Festiwal pełen hip-hopu z całego świata - generalnie festiwale są fajne, ponieważ ludzie nie robią chały - oni chcą zabaaaawy!


Na który z zapowiadanych koncertów czekasz najbardziej?

Hmm, przypuszczam że na Devina, ponieważ on jest szalenie zabawny.


Jaką nazwę dopisałabyś do line-up'u gdybyś mógła?

MC Lyte, ponieważ ona jest moją ulubioną raperką wszech czasów.


Za zdjęcia dziękujemy agencji Joytown.