13 grudnia 2008

LeonRaz feat. Wes Restless / Smarshall Smatters - Ewolucja / Młoda Fokka



Artysta: LeonRaz feat. Wes Restless b/w Smarshall Smatters
Tytuł: Ewolucja b/w Młoda Fokka
Format: singiel (7''), 45 RPM
Wytwórnia: JuNouMi Records
Rok wydania: 2008
Gatunek: Rap

Strona A
1. LeonRaz feat. Wes Restless - Ewolucja (prod. Qbo) (scratch. DJ Feel-X)

Strona B
1. Smarshall Smatters - Młoda Fokka (prod. Dr. S.T.O.N.)

Przyznam, że ostatnimi czasy nie śledzę specjalnie tego, co dzieje się w rodzimym podziemiu hip-hopowym, dlatego też, przeglądając katalog jednego ze sklepów winylowych, pozytywnie zdziwiłem się widząc nową siódemkę od ekipy JuNouMi. Po zapoznaniu się z tracklistą miałem jedno pytanie - kto to kurwa jest LeonRaz? Zupełnie nowy dla mnie typ i od razu pojawia się na winylu, hmm, musiałem go szybko sprawdzić. Numer Smarka śmigał po necie na dobrych kilka tygodni przed oficjalnym ukazaniem się singla, więc chcąc nie chcąc już go znałem.

Ale do rzeczy, LeonRaz to krakowski raper, który spędził trochę czasu w największym polskim mieście - Chicago (o samym Leonie więcej juz niebawem), ta siódemka w pewnym sensie jest singlem promującym jego niedawno wydany album "1984, czyli płyta roku", gdyż "Ewolucja" pochodzi z właśnie tej płyty. Za bit odpowiedzialny jest lubelski producent Qbo i ze swojego zadania wywiązał się dobrze, bit nie wwierca się w głowę jak wiertarka Smarshalla ze strony B, ale jest dobrze, szczególnie, gdy zmienia się motyw na wejściu Wesa, całość skreczami okrasza weteran polskiego turntablismu DJ Feel-X. LeonRaz ma przyjemną barwę głosu, która jednak niczym szczególnym się nie wyróżnia, ma proste flow, które nie przeszkadza, ale też nie zapada w pamięć, miewa natomiast całkiem ciekawe porównania i gry słów jak np. "zdobędziemy szczyt bez haków i lin, but with these hooks & lines we gotta see ends" czy "to ewolucja o niebo krótsza niż przejście Jezusa do nieba przez krzyż...", chicagowskie wsparcie w osobie Wesa Restlessa wnosi sporo ożywienia, ale też nie powala na kolana. Stronę A podsumować można słowami "solidny kawałek", myślę, że warto zapoznać się z całą płytą Leona.

Przewracamy płytę na stronę B. Czasy, kiedy sam fakt obecności Smarkiego w danym kawałku podnosił mi ciśnienie dawno minęły, niestety. Gdy "Młoda Fokka" wpadła mi w ręce, nie chciało mi się nawet do niej dobierać, ot nie liczyłem na nic specjalnego. Musze jednak przyznać, iż Jotuer... sorry, Smarshall Smatters trochę się zrehabilitował za ostatnie, nie najwyższych lotów popisy (vide: mini-mix BRD SRC, feat. w kawałku Punchlove, feat. u Lilu). Dobra, po kolei, bit Stony... tzn. Dr. S.T.O.N.'a jest, no po prostu jest, tyle można o nim powiedzieć. Bądźmy szczerzy, średni bit, a jeśli z założenia miał nawiązywać do twórczości Dr. Dre'a to tym gorzej. Jednak głównym bohaterem tego numeru jest niewątpliwie gorzowski MC. Wszyscy doskonale wiemy, że nikt tak jak płeć piękna nie potrafi wkurwić, sfrustrować i wyprowadzić nas z równowagi, Smarki przedstawia sytuacje posuniętą do ekstremum, robi to tak, jak nie robił tego już dawno, czyli z dużą dawką humoru, na niewymuszonym luzie. Plus za eksperymentowanie z głosem, który od zawsze miał charakterystyczny, okazuje się, że można jeszcze sporo z niego wyciągnąć, choć w pewnym momencie odnoszę wrażenie, iż właśnie głos wymyka się Smarkiemu trochę spod kontroli. Nie zmienia to faktu, że mamy do czynienia z luźnym, zabawnym kawałkiem, który, rzecz jasna, należy odbierać z przymrużeniem oka, nie wczuwając się w to jak wyszukane są rymy, gdyż dla wszystkich tych, których odrzucają złożenia typu "popołudnie / złudnie", "szpaka / draka", "knebel / szczebel", itp. nie będzie to instant classic. I jeszcze kwestia, która mnie nurtuje, Smarki "podpierdala" patenty na flow od Eminema, z czym się zresztą nie kryje (stąd oczywiście specyficzne ksywki), robi to fajnie. ALE, mamy schyłek roku 2008, polski hip-hop "istnieje" już od paru ładnych lat, czy to nie czas, by polscy raperzy zaczęli być bardziej kreatywni i oryginalni zamiast przeszczepiać pomysły głównie zza oceanu? Swego czasu w Kielcach chcieli zrobić Cypress Hill, Fisz myślał, że jest Mos Defem, Reno tłumaczył na polski amerykańskie punche, teraz Smarki jest Eminemem, a to tylko pierwsze z brzegu przykłady... chyba czas coś z tym zrobić.

Jako, że mowa o w miarę świeżej pozycji, która, jak sądzę, jest wciąż dostępna w pierwszym obiegu pojawia się pytanie – kupić czy nie kupować? Ja osobiście już przed jej nabyciem znałem oba utwory i siódemkę kupiłem niejako dla zasady, "z obowiązku" i przypuszczam, że każdy, kto kolekcjonuje winyle, zwłaszcza te polskie, których zbyt wiele nie wychodzi postąpi podobnie. Nie będę jednak tu pierdolił, że właśnie wyszedł singiel, o którym będzie się mówiło latami. Dwa na prawdę porządne kawałki, fajerwerków nie ma, ale mieć warto. Jeśli więc zastanawiasz się czy wydać hajs na jakiegoś Masseya czy paczkę szlugów i parę bronksów to dłużej się nie zastanawiaj i wesprzyj niezależną winylową wytwórnie, wzbogacając swą kolekcje o ten singielek dostępny tylko na wosku. Parafrazując i uaktualniając słowa Leszka powiem na koniec - kupujmy dobre polskie rap płyty!

Aha, Panie, pobłogosław serwis YouTube, dzięki któremu nasi Czytelnicy mogą sprawdzić stronę B nowej siódemki od JuNouMi Rec.

1 komentarz:

ambitny bumelant pisze...

no numer Smarka jest megafajny, tylko ten leon.. dla mnie ta siodemka moglaby miec tylko strone B wlasciwie